Zapewne zastanawiacie się, dlaczego ten event nosi nazwę Geocacher – Hazardzista? Powodów jest kilka. Po pierwsze, geocaching, jak każda gra, ma w sobie coś z hazardu. Na pewno wciąga i być może (niektórych?) nawet uzależnia. Geocaching to także umiejętność blefu. Ile razy z kamienną twarzą udawaliście, że podziwiacie rurę spustową, a nie szukacie mikrusa za nią? Jak w każdej grze, zdążają się też porażki. Każde wyjście w teren w poszukiwaniu kesza wiąże się przecież z ryzykiem DNF-a. Są kesze, które wymagają skupienia i namysłu, tak jak gra w szachy. Zdarzają się również kesze, do złudzenia przypominające grę w Oczko. Szybkie partie jedna po drugiej i już mamy ranek.
Zamiast ślęczeć po nocach, spotkajmy się skoro świt, by przy porannej kawie (z własnego termosu) porozmawiać na tematy oczywiste. Półgodzinne spotkanie odbędą się niezależnie od pogody. Proszę więc dostosować się do panującej aury (reklamacji nie przyjmuję). A po spotkaniu może znajdą się chętni by zagrać z nami w Oczko.
Informacje organizacyjne:
- Termin: 3 czerwca o godzinie 9:00.
- Miejsce: spotkanie odbędzie się na współrzędnych początkowych.
- Oficjalny koniec: 9:30.
Ramowy plan spotkania:
- spotkanie na współrzędnych początkowych,
- oficjalne otwarcie logbooka,
- kilka słów na temat tego, czym jest geocaching i czy da się z tego wyleczyć,
- słów kilka o przedmiotach podróżnych, ich prezentacja i wymiana,
- drewniaczki - kolejna forma uzależnienia,
- wymiana doświadczeń pomiędzy uczestnikami - dyskusja o uzależnieniu od traili,
- słów kilka o antidotum.
