
Legenda uroczyska Jeziora Wlecz
O miejscu:
Kiedy usiądziesz na brzegu jeziora, wsłuchaj się w szelest wiatru i szum fal. A może jeszcze coś usłyszysz… Ludzie powiadają, że dawno, dawno temu, może w XII w., a może jeszcze później, na miejscu jeziora Wlecz znajdowała się wieś. Inni dodają, że widzieli zaznaczoną wieś Wlecz na starych mapach. Usytuowana pośród żyznych łąk wieś rozwijała się i rozrastała. Zarówno łąki jak i bogate w zwierzynę lasy zapewniały ludziom dostatek. Sytość i szczęście gościło w progach domostw. Jedno tylko martwiło mieszkańców: kiedy wozy jechały przez wieś, to jakby ziemia kołysała się pod nimi. Z czasem przyzwyczaili się do tego i nie zważali na przestrogi najstarszych mieszkańców, by pamiętać, że mieszkają na łąkach.
Mijały wieki. Drogi w wiosce utwardzono, zamiast drewnianych domów zaczęto budować ceglane. Postawiono nawet duży murowany kościół, do którego w 1566 r. zamówiono ciężki na pół tony dzwon. Jego dźwięczny głos rozchodził się daleko po okolicy. Wioska wśród łąk zamieniła się w tętniącą życiem dużą wieś, która wkrótce zaczęła aspirować do praw miejskich. Najbardziej światli mieszkańcy Wlecza ostrzegali przed dalszym rozwojem wsi. - Wieś nam się zapada. – mówili.
- Bzdura. Bajanie. – odpowiadali inni.
Pewnego dnia rada wsi uchwaliła, iż w imieniu mieszkańców zakupi jeszcze jeden dzwon do kościelnej dzwonnicy.
- Będzie słychać nasze dzwony, aż w Radoszkach, Górznie, a może i w Lidzbarku. Niech głoszą o naszym szczęściu i bogactwie! – mówili z przekonaniem. Dzwon zamówiono u ludwisarza Kriegera z Torunia w 1789 r. Widniał na nim napis: „Solo Deo Gloria” (Tylko Bogu Chwała). Powieszono go uroczyście na dzwonnicy i następnego dnia miał rozbrzmieć po raz pierwszy. W nocy jednak rozszalała się burza. Najstarsi mieszkańcy powiadają, że nigdy wcześniej, ani później takiej nie widzieli. Wiatr dął i przewracał drzewa jak zapałki i zakręcał je w dziwne rzeźby. Z ziemi wydobywały się głuche pomruki, a deszcz siekał zajadliwie i bezlitośnie, jakby niebiosa wylewały hektolitry wody. Błyskawice krwawymi znakami przecinały noc i rozświetlały ten ponury obraz.
Kiedy do Wlecza dotarł pierwszy wóz z sąsiedniej wsi, woźnicy ukazał się przerażający widok: wszystko było przykryte wodą, z której wystawały szczątki budynków oraz zwłoki zwierząt. Chłop uciekł czym prędzej i opowiedział swoim, o tym, co zobaczył. Posądzono go o majaki, zwodnicze błędne ogniki lub zwykłe łgarstwo.
- Na Boga, toć to czysta prawda! – wołał zrozpaczony. – Chodźcie i patrzajcie! Zebrali się chłopi i poszli. Głucha cisza panowała wokół. Nawet ptak nie zakwilił. Drzewo nie zaszumiało. Na miejscu zamarli z przestrachu. Po wsi nie było nawet śladu. Nigdzie jednak nie mogli dojrzeć zwłok ludzkich. W nadziei, że mieszkańcom udało się uratować, przeszukano pobliskie lasy. Nikogo nie odnaleziono. Czuwano więc całe noce na brzegiem jeziora w nadziei, że woda wyrzuci ludzkie szczątki na brzeg, by pochować je po chrześcijańsku, ale one nigdy nie wypłynęły.
Uznano jezioro za przeklęte i omijano je z daleka. Śmiałkowie, którzy zapuszczali się w pobliżu wody, mówili, że w nocy słychać głos dzwonów i straszne ludzkie jęki. Po wielu latach, gdy groza tego miejsca nieco przycichła, rybacy ośmielili się przeciągnąć sieci i ku wielkiemu zdumieniu wyciągnęli dwa dzwony. Wiszą one do dziś w kościele w Radoszkach. Pomimo wielu prób nie natrafiono jednakże na nic więcej.
- Wioskę pochłonęło jezioro. Pyszni mieszkańcy zupełnie zapomnieli, że zbudowali wieś na grząskiej łące. Ot, taka kara! – powiadano.
Nawet dzisiaj mieszkańcy okolicznych wsi twierdzą, że w nocy z jeziora Wlecz wydobywają się dźwięki dzwonów, a wokół krążą zamglone postacie – cienie. Niektórzy utrzymują, że osoby o nieczystym sumieniu nie powinny zanurzać rąk w jeziorze, bo nuż je kto schwyci… Wciąż krążą opowieści o wciąganiu ludzi w głąb przeklętego jeziora.
Rezerwat krajobrazowy o pow. 174,38 ha w GLPK. Obejmuje mezotroficzne jezioro Wlecz (24,8 ha), przyległe kompleksy łąkowe i torfowiskowe i otaczające lasy grądowe. Jezioro charakteryzuje się dużą przezroczystością (7,4 m). Jego osobliwością jest obfitość występowania ramienic. Wśród zbiorowisk leśnych dominuje rzadki grąd miodownikowy.
Skrytka:
Spora skrzynka na dnie Jeziora Wlecz. Zadanie z etapem pośrednim, wystarczy, że znajdziesz kluczyk a wraz z nim info o koordynatach finału. Bądźcie delikatni i zadbajce aby kluczyk wrócił na swoje miejsce dla kolejnych odkrywców .
W porze letniej uważaj na kleszcze i komary.