
Legenda Kujawska - Czeladnicy czynią czary

Przed kościołem w Ostrowie nad Gopłem pewnej niedzieli stało kilku chłopów z okolicy i rozmawiało. Jakiś owczarek pędził obok kościoła swoje owce. Za nim szedł wędrowiec. Gdy ten doszedł do owiec, zagwizdał. Wówczas owce rozbiegły się jak dzikie. Jedna tam, druga gdzie indziej. Owczarek krzyczał i płakał, nie mogąc opanować swoich zwierząt. Wezwano starego owczarza, który zobaczywszy co się dzieje, zdjął swój kożuch, położył go na ziemi włosem do góry i zaczął tłuc go swoim kijem. Wówczas podbiegł doń obcy, który zagwizdał i błagał owczarza, by nie bił już tego kożucha, ponieważ to go boli. Owczarz przestał i nakazał obcemu, by zebrał owce. Wówczas ten zagwizdał drugi raz i owce zaraz zgromadziły się w stadku.
Pewnego razu żniwiarze z majątku Bożejewice siedzieli przy podwieczorku. Nie mieli wody do picia, a upał był wielki. Wtedy przechodził obok wędrowny czeladnik i powiedział, że postara się dla wszystkich o piwo. Nożem wyciął w darni czworokąt i z otworu trysnęło najlepsze piwo. Napił się i chciał, by spróbowali pozostali, ale nikt się nie odważył. Tylko jeden spróbował, ale gdy przy tym spojrzał w otwór, zobaczył tam same pływające końskie „jabłuszka”. Splunął, ale za namową obcego napił się jeszcze raz, a wówczas zobaczył w piwie same węże i dżdżownice. W tej samej chwili nadbiegł rządca, który podobno trzymał ze złym i już z daleka wołał do obcego:
- Coś ty zrobił, całe moje piwo zniknęło z piwnicy.
Wówczas obcy przykrył kawałkiem darni otwór. Piwo zniknęło, a gdy teraz pozostali robotnicy, którzy najpierw przyglądali się temu wszystkiemu, chcieli także się napić, nie znaleźli już miejsca, w którym był otwór.
Skrytka:
Pojemnik po filmie foto przyczepiony na magnes. Koordynaty +/- 5m. Weź ołówek.
Powodzenia :-)
Container after the movie photo stick on magnes. Coordinates + / - 5m. Take a pencil.
Good luck :-)
