W niedzielę 11 października 1914 roku Niemcy opanowali Grodzisk, Milanówek i Brwinów, wypierając Rosjan w stronę Warszawy. Ludność miejscowa w popłochu uciekała przez Rokitno w stronę szosy warszawskiej. Uciekano pieszo, furmankami, pędzono przed sobą bydło, zabierano pościel, odzież i co cenniejsze rzeczy. Przed kościołem w Rokitnie rojno od ludzi, wozów i żywego inwentarza. Ksiądz proboszcz Władysław Sędziakowski po skończeniu nabożeństwa przemówił do uciekinierów zachęcając ich, by wracali do domów i pilnowali swego dobra. Wielu usłuchało, wielu udało się w dalszą wędrówkę. Dwunastego października około południa, a było to w poniedziałek, pojawiły się w Rokitnie pierwsze pojazdy niemieckie, a wieczorem piechota zajęła osiedle. W nocy szturmowano na plebanię. Jakiś oficer niemiecki w towarzystwie dwóch żołnierzy zażądał wina. Zbudzony ze snu proboszcz dał sześć butelek, ale gdy nie chciał przyjąć zapłaty, Niemiec rzucił pieniądze na stół z okrzykiem: – Dla ubogich!
We wtorek w godzinach rannych było już dużo wojska. Kilku oficerów zakwaterowało na plebani. Tego dnia zaczęła się kanonada. Wojska rosyjskie wyparły Niemców z sąsiedniego Józefowa, oddzielonego od Rokitna rzeczką Utratą i Rokitnicą. Między tymi rzeczkami rozpościerają się moczary i lasek olszowy. Wojska rosyjskie zdobyły szybko most na Utracie i wioskę Kopytów. Wszystko świadczyło o tym, że teraz będzie kolej na Rokitno. Niemcy mieli w Rokitnie wiele osłon: mur okalający kościół na wzgórzu; okopy na cmentarzu grzebalnym, a wysokie wieże kościoła stanowiły dobry punkt obserwacyjny na szosę grodziską i warszawską i umożliwiały ostrzał. Proboszcz Sędziakowski protestował przeciwko używaniu kościoła do celów wojennych, powołując się na obietnice Wilhelma ogłoszone w Częstochowie, że świątynie katolickie będą uszanowane. Nic nie pomogło. Wyrzucony z plebani szukał schronienia w dolnym kościele.
W środę rozpoczęła się strzelanina. Niemcy wciągnęli na wieżę kulomioty i prali stąd ogniem na nacierających Moskali. Rosjanie od strony Święcic i Płochocina zasypywali Rokito szrapnelami i bombami. Kościół drżał cały w posadach. Waliły się gzymsy i ornamenty, a wewnątrz rozlegały się jęki rannych żołnierzy niemieckich. Cały dzień trwała strzelanina. Pierwszych trzech zabitych żołnierzy – Polaków, katolików na służbie niemieckiej, proboszcz poświęcił, a Niemcom kazał prezentować broń, by oddać hołd poległym towarzyszom. W czwartek jeszcze bardziej przybrało na sile, a w południe dosięgło zenitu. Kobiety mdlały, dzieci zanosiły się od płaczu, a jakiś młody mężczyzna zdradzał początki obłąkania.
Około godziny 2 po południu dał się zauważyć jakiś dziwny niepokój wśród Niemców, a chwilę później przed oknami mignęły szare szynele żołnierzy. Pomimo grozy położenia, wszyscy klęcząc wznosili ręce do nieba błagając: – Boże, daj im zwycięstwo!
Do kościoła wpadło kilku żołnierzy rosyjskich z bronią gotową do strzału i z krzykiem wielkim. Proboszcz krzyknął: – Stoj! Zdies Palaki! I oni opuścili broń. Zabrali tylko jednego Niemca, który tu się schronił. Wpadł wkrótce oficer rosyjski, a widząc starego księdza ucałował jego rękę i zawołał: – My by dawno wziali Rokitno, ale naczalstwo kazało kościół oszczędzać!
Nie utrzymali się długo w Rokitnie. Zamiast gonić uciekającego w popłochu nieprzyjaciela, rzucili się na rabunek. Rozbijali szafy, biurka, a tymczasem Niemcy bili od Żukowa. Huk armat był tak straszny, że kościół drżał cały. W dolnym kościele słychać było przerażające huki dział i walące się wieże ścian świątyni. W końcu Moskale musieli opuścić Rokitno. Około 150 żołnierzy dostało się do niewoli niemieckiej. Niemcy znowu zajęli kościół i plebanię, a strzelanina trwała do ósmej wieczorem. Pod wieczór bitwa przycichła.
Jak zacięty musiał być wtedy bój niech świadczy fakt, że w jednej wspólnej mogile pochowano w tym dniu 750 szeregowców i 5 oficerów, a wśród nich pułkownika 16 Pułku Syberyjskiego Stanisława Różańskiego, Polaka w rosyjskiej armii.
Rokito jeszcze dwukrotnie przechodziło z rąk do rąk. Dopiero na początku sierpnia 1915 roku wojska rosyjskie zostały skutecznie wyparte znad Rawki, Bzury, Utraty i Rokitnicy.
Źródło - "Z dziejów parafii Rokitno", autorstwa księdza Stanisława Hermanowicza