"Myślę, więc mnie nie ma. Nie istnieję. Jestem wytworem myśli. To nie jest tak, że myśl rodzi się we mnie. To myśl mnie stwarza oraz wywołuje iluzję istnienia."

Sonaty 6 to blok, w którym przez prawie 30 lat mieszkał i tworzył Zdzisław Beksiński - malarz, fotograf, rzeźbiarz, rysownik. Urodził się w 1929 roku w Sanoku, w którym też znajduje się poświęcone mu muzeum, gdzie można zobaczyć większość jego prac. Część prac znajduje się w Częstochowie. Pod koniec lat 70-tych artysta wraz z rodziną przeniósł się do Warszawy. Zaczynał od fotografii, jednak to twórczość rysunkowa i malarska, a także częściowo i rzeźbiarska przyniosła mu pierwsze sukcesy.
"Wiele osób nazywa moje postacie trupami. Nie wiem dlaczego, przecież wcale nie maluję nieboszczyków. Nie zależy mi na wstrząsaniu kimkolwiek. Po prostu zamykam w pewnej formie to, co narodziło się w mojej głowie. Ciągle słyszę, że moje malarstwo można przyrównać do teatru okrucieństwa. Jest to zwykłe pomówienie, tym bardziej że nie znoszę okrucieństwa."
Beksiński pozostawiał odbiorcy pełną swobodę interpretacji jego prac, unikając nawet nadawania tytułu swoim dziełom, więc pozostawiamy ocenę jego prac szukającym. Oto jeden z jego obrazów:

21 lutego 2005 roku Zdzisław Beksiński został zamordowany w swoim mieszkaniu. Zabójca, 19-latek współpracujący z artystą, zadał mu 17 pchnięć nożem. Wraz z kuzynem, który mu pomagał, zostali złapani dwa dni później, a następnie skazani. Wydarzenie to upamiętnia mural, znajdujący się przy keszu.
Ciekawostką jest, że jako jedyny Europejczyk ma stałą ekspozycję w muzeum sztuki w Osace (Japonia).
Prawdopodobnie w niedalekiej przyszłości stała wystawa jego dzieł pojawi się również w Warszawie - po jego śmierci marszandem pozostałych po artyście prac został jego wieloletni przyjaciel Piotr Dmochowski, który wraz z żoną postanowili przekazać stolicy całą swoją kolekcję dzieł Beksińskiego.
Weź coś do pisania.