Kaplica św. Huberta
W 2012 roku, przy drodze prowadzącej z Dębieńska do Bełku została ustawiona drewniana kaplica św. Huberta. Fundatorem jest koło łowieckie "Szarak" w Dębieńsku.
Doczesne życie Świętego Huberta jest owiane jedną z najpiękniejszych legend, jaką kiedykolwiek świat zdołał stworzyć. Jest ona w swej treści tak nieskończenie piękna, interesująca i oryginalna, że przetrwała w całej swej tajemniczości po dzień dzisiejszy, a w wiekach średnich obiegała świat w formie rozmaitych widowisk scenicznych, powieści, poezji i obrazów.
Miał on pochodzić z królewskiego rodu Merowingów. Urodzony około 655 roku, otrzymał najstaranniejsze wychowanie, wzrastał w cnotach aż do osiemnastego roku życia, kiedy to oddano go na dwór króla Frankonii, gdzie jako piękny młodzieniec zjednał sobie rychło szacunek i sympatię. Tu poślubił córkę Pepina z Heristal, piękną księżniczkę Floribannę. Owocem tego szczęśliwego związku był syn Floribert, późniejszy biskup-męczennik w Liege (Belgia). Sześć lat trwało bogobojne i spokojne życie małżonków. Aż oto żona Huberta musiała odjechać do łoża umierającej swej matki, królowej Bathildy. Osamotniony wówczas Hubert znalazł się w towarzystwie hulaszczych rycerzy Austrazji, które wypaczyło rychło dotychczasowy jego tryb życia. Niepohamowana chęć użycia zagłuszyła dawne cnoty. Hulanki i barbarzyńskie wybryki, a nade wszystko i bez umiaru uprawiane polowania po lasach okolicznych, były odtąd treścią jego nowego, iście pogańskiego życia. Aż stało się, że w dzień Bożego Narodzenia 695 roku Hubert, niepomny uroczystego święta, uganiał od świtu z paziami i wielką psiarnią, sprawiając istną rzeź w szeregach licznej zwierzyny ardeńskiego lasu. Wówczas w głębokiej i mrocznej kniei ukazał się jemu przed oczyma wspaniały biały jeleń z krzyżem, jaśniejącym niezwykłym blaskiem wśród pięknych rozłożystych rogów. Równocześnie dał się słyszeć zaziemski głos: "Hubercie! Hubercie! Dlaczego niepokoisz biedne zwierzęta? Jak długo dla swej namiętności myślisz zapominać o zbawieniu duszy?" Struchlały rycerz zsiadł z konia i padł w pokorze na kolana przed tym cudownym widzeniem, które trwało chwilę. Odtąd Hubert, który wymordował wiele zwierzyny bez jakiejkolwiek potrzeby, a jedynie, aby zaspokoić nie znajdującą hamulca pożądliwość własną - wyrzekł się na zawsze polowania. Do żony zwrócił się pełen pokory i żalu, a gdy ta niebawem zmarła, osiadł jako pustelnik w tym samem miejscu, gdzie mu się objawił ów cudowny jeleń. Z polecenia biskupa Lamberta opuszcza Hubert chatkę pustelniczą i udaje się do Rzymu. W międzyczasie ginie Lambert zamordowany, a papież konsekruje na biskupa Huberta, który wraca do kraju, gdzie w ciągu życia wsławia się wielką pobożnością i cudami. Zmarł w 727 r. Kościół zaliczył go w poczet świętych, a myśliwi całego świata obrali go swoim patronem, oddając mu cześć po dni dzisiejsze.
Do powyższego tekstu warto dodać:
Gdy Hubert jako biskup powrócił do Leondium (Liege) z Rzymu - rozpoczął gorliwe duszpasterstwo. Zasłynął jako świetny kaznodzieja. Liege ustanowił stolicą diecezji. Podróżował po puszczy Ardeńskiej doprowadzając do całkowitego zniesienia kultu bożków pogańskich w swojej diecezji. Do końca życia biskup Hubert dbał o wartości duchowe dając się poznać jako miłośnik przyrody -lasu. Zmarł po krótkiej chorobie 30 maja 727 r. Choć to powinien być dzień Jego wspomnienia w liturgii, tradycja przyjęła 3 listopada jako rocznicę przeniesienia ciała do klasztoru w Andage - obecnie Saint-Hubert w Belgii.


Kult Świętego Huberta w Polsce
W 1306 r. kronikarz Piotr Dasburg opisuje cudowne uzdrawiania wielu chorych na wściekliznę w okolicach Królewca za wstawiennictwem św. Huberta. Krzyżacy byli wtedy w posiadaniu relikwii świętego, a dzień św. Huberta był wpisany do świąt liturgicznych diecezji warmińskiej, sambijskiej i pomezańskiej. Na terenie Polski umocnił się w epoce saskiej, szczególnie w obchodach dni hubertowskich 3 listopada. Jest wiele kaplic i kapliczek dedykowanych Świętemu Hubertowi. Zakładane były także bractwa np. w Chełmży (istniałoXV - do początku XX w.). W 1763 r. do Chełmży sprowadzony został z Rzymu Klucz Świętego Huberta. Relikwia ta miała dziwną moc uzdrawiania z chorób, szczególnie z wścieklizny.
@szaraknml.pl
Kesz:
Do samej kapliczki można dojechać samochodem afsaltowo-leśną drogą. Kesz to rozmiar litrowego pojemnika z fantami. Na pierwszych znalazców czekają certyfikaty FTF, STF i TTF.
ZAPISZ KOD, BĘDZIE CI POTRZEBNY DO ZDOBYCIA SKRYTKI FINAŁOWEJ!