Krzywa Lipa – pomnik przyrody, z która związana jest stara legenda. Opowiada ona, że w zimie z 1813 na 1814 r. podczas odwrotu wojsk napoleońskich spod Moskwy żołnierze francuscy zakopali pod nią skarb. „Nad torem kolejowym z Laskowic do Chojnic wiodącym i to między stacjami Wierzchlasem i Lnianem stoi w lesie między sosnami stara lipa, pod którą wedle podania Napoleon podczas powrotu z Rosji znużony wypoczął. W pobliżu tej lipy kazał też cesarz zakopać francuską kasę wojenną, ponieważ do dalszego transportu była za ciężka. Lipa ta jest pod nazwą krzywej lipy w całej okolicy borów tucholskich powszechnie znana”. (dr. K. Karasiewicz, „Bory tucholskie”, Toruń 1926r., str. 53).
Legendy mają to do siebie, że zawsze tkwi w nich choćby ziarenko prawdy (a może ludzkich pragnień?). Legendy z obszaru Borów Tucholskich, często nawiązują tematyką do epoki napoleońskiej. Widocznie przechodząca tędy armia napoleońska, wywarła na tutejszych mieszkańcach, ogromne wrażenie. Wędrując polną drogą, wzdłuż torów kolejowych z Wierzchucina w kierunku Lisin, napotkamy rosnące przy niej potężne, sędziwe drzewo. Wśród najstarszych mieszkańców tych okolic krąży legenda, która głosi o jakimś tajemniczym skarbie sprzed prawie dwustu lat.
Od dawna legenda o „Krzywej lipie”, w której dziupli ukryła się czarownica strzegąca skrzyni pełnej skarbów zakopanej pod drzewem, zachowała się w tradycji ustnej przekazywana z pokolenia na pokolenie. Ludzie tak w nią uwierzyli, że niestraszna im była owa wiedźma, a żądza zdobycia drogocennych kosztowności- silniejsza. Jeszcze w połowie ubiegłego, XX wieku, ludzie szukali pod lipą skarbu podkopując korzenie tego sędziwego drzewa. Nigdy jednak nic nie znaleziono.
Opowiem teraz o czym głosi tajemnicza legenda, a było to tak... W 1812 roku, podczas odwrotu wojsk napoleońskich spod Moskwy, niedobitki wielkiej armii przechodziły przez tereny Borów Tucholskich. Udręczeni ciężkim marszem, głodni i wyziębieni wojacy, wracali w nieładzie mając na sobie często już tylko szczątki lśniących niegdyś mundurów pamiętających zwycięstwa spod Austerlitz i Jeny. Pewnego dnia żołnierze, których droga odwrotu prowadziła przez tereny Borów Tucholskich, dotarli w okolice dzisiejszej wsi Lisiny, a że zbliżał się wieczór, postanowili tu właśnie rozbić swój obóz. Za żołnierzami ciągnęły się tabory, na których wieziono rannych, resztki ocalałej broni oraz kilka, cudem uratowanych, skrzyń ze złotem i drogocennymi kamieniami. W nocy, w obozie rozpalono ogniska i porozstawiano warty. Wśród cichych rozmów, parskania koni i jęków rannych żołnierzy, słychać było szczęk przypominający odgłos łopat w trakcie kopania dołu. Podobno to sam cesarz Napoleon Bonaparte kazał ukryć skrzynię z kosztownościami pod którymś z rosnących nieopodal drzew. Uznał bowiem, że lepiej ocalić życie własnych żołnierzy niż wieźć ze sobą ciężkie skrzynie, które opóźniały odwrót wojsk. Jak głosi legenda, skarb zakopano pod lipą, wówczas jeszcze nie tak potężną jak dzisiaj. Przydomek „Krzywa” nadano jej ze względu na to, że jest nieco pochylona- to od licznych prób odkopania skrzyni przez różnych poszukiwaczy skarbu napoleońskiego. Nazajutrz, wojsko ruszyło w dalszą drogę do swej odległej ojczyzny. Wiadomość o ukrytym skarbie, szybko rozeszła się po wsiach. Wypasający w tych okolicach bydło wieśniacy, bali się jednak podchodzić zbyt blisko drzewa, gdyż sądzili, że w jego potężnej dziupli, którą oglądać można do dzisiaj, ukryta jest czarownica strzegąca napoleońskiego skarbu. Co odważniejsi jednak przybysze z różnych stron świata, próbowali wydobyć cenne kosztowności. Jak dotąd jednak, nikomu ta sztuka się nie udała. A lipa, pamiętająca czasy epoki napoleońskiej, stoi do dziś i gdyby przemówiła, zapewne mogłaby nam opowiedzieć niejedną jeszcze ciekawą historię... Bartosz Puchowski- Fundacja Zrównoważonego Rozwoju Lokalnego "Cisowy fyrtel"
Pojemnik pod koordynatami +/- 4m, weź coś do pisania.