"Byłam żoną kupca. Nie mieliśmy dzieci i mąż mój zapragnął, by wszystkie nasze bogactwa, których nie zużyję do końca życia, przeznaczyć na budowę kościołów. A ja po śmierci męża wszystkie pieniądze i kosztowności wraz ze zwojem pergaminu, na którym spisano jego ostatnią wolę, zakopałam tutaj. Za karę, mimo że Bóg dawno powołał mnie już do siebie, nie mogę zaznać spokoju, gdyż muszę pilnować tych bogactw do czasu, aż wypełni się życzenie mego męża."
Kapłan zapewnił biedną duszę o spokoju wiecznym i odszedł. Chłopiec uciekł od razu i nie słyszał rozmowy. Tak więc następnej nocy proboszcz, nie niepokojony przez nikogo, wykopał garniec z kosztownościami. A były tam i złote monety, i biżuteria, i kamienie szlachetne! Znalazł też zwój testamentu.
Proboszcz urzeczywistnił pragnienie zmarłego kupca - powstało 7 kościołów i kaplic, m.in. w Lądku i w Travnej. Po zakończeniu budowy proboszcz poszedł w miejsce, gdzie niespokojna dusza wciąż jeszcze się pojawiała. Skropił ją święconą wodą i pomodlił o łaskę Boską. Odtąd zjawa nie ukazała się już nigdy więcej. Proboszcz ukrył pamiętny zwój pergaminu i zaufaną osobę zobowiązał, by po jego śmierci włożyła dokument do jego trumny. Tak też się stało. A krzyż stoi do dziś. (wg W. Hohausa)
Cache umiejscowiony w bardzo bliskim sąsiedztwie opisanego miejsca. Zalecane dyskretne podejmowanie, chyba że ktoś ma nadzieję na resztki skarbu i spotkanie ze zjawą :)