Szesnasta z 63 skrytek stworzonych w 70. rocznicę Powstania Warszawskiego.
Codziennie, kolejno od 1 sierpnia 2014 roku, przez kolejne 63 dni, odkrywać się będzie kolejna skrytka, związana z miejscami powstańczych wydarzeń i walk. Opis każdej ze skrytek opowiadał będzie o kolejnym dniu powstania. Zapraszamy do zabawy i do poznania historii oraz miejsc związanych z powstaniem warszawskim. Cytowane opisy pochodzą ze strony internetowej Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie.
16 sierpnia, od rana nieprzyjaciel utrzymuje nękający ostrzał artyleryjski i moździerzowy Starego Miasta. Niemcom udaje się opanować klasztor Kanoniczek przy pl. Teatralnym. Nie udają się próby odbicia budynku. Mjr Mieczysław Chyżyński „Pełka” odpiera silne ataki wroga na gmach Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych przy ul. Sanguszki z ulic Rybaki i Zakroczymskiej. Niemieckie natarcie na Rynek Starego Miasta załamuje się na zaciekle bronionych barykadach u wlotu ulic Podwale, Piwnej i Świętojańskiej. W nocy bataliony „Czata 49” i „Zośka” podejmują spóźniony o dobę atak, mający na celu połączenie z oddziałami idącymi z Kampinosu. Batalion „Czata 49” wypiera Niemców ze Stawek i utrzymuje pozycje przez trzy godziny. Wycofuje się z braku wsparcia od strony Powązek. Natarcie batalionu „Zośka” załamuje się w okolicy Nalewek. Nieprzyjaciel kontynuuje natarcie na północne Śródmieście. W okolice Lasek przybywa mjr Alfons Kotowski „Okoń”, z zadaniem objęcia dowództwa nad oddziałami w Puszczy Kampinoskiej i zorganizowania odsieczy dla walczącej stolicy. Pod gruzami kamienicy przy ul. Przejazd giną dwaj wybitni poeci – pchor. Zdzisław Leon Stroiński „Chmura” i jego przyjaciel, Tadeusz Gajcy „Topór”. Stalin zawiadamia premierów Churchilla i Mikołajczyka, że władze sowieckie odcinają się od „warszawskiej awantury”.
Kesz znajduje się w miejscu ówczesnej ulicy Przejazd, gdzie pod gruzami zginęli poeci.
Przed odejściem - Tadeusz Gajcy
Porasta jesienną mgłą
mój kraj jak włosem siwym.
Lecz nim pożegnam go
dłonią z męczeńskiej gliny,
lecz nim się zgodzę z koroną
cierniowych lip i wezmę
w bok mój i serce bezbronne
ciemność jak ostre narzędzie,
niech błyskawicy lament
znów mnie na wieczność wywoła,
bym uniósł sam siebie jak palmę
i płomień poczuł u czoła.
Po kościach zdeptanych idąc
porównam żywioł z żywiołem,
gwiazdę zawistną nazwę,
co nad mą głową czeka,
młodość przywrócę i miłość
snom niewinnego człowieka,
nad którym wół i osiołek
i anioł smutny się zwiesza.
Nogą ognistość przejdę
jak ptak przez obłok przechodzi,
aby pod brzozą zwęgloną
mrówkę pochować nieżywą -
I dłonie rzucę do wody,
aby nie mogły zapłonąć,
gdy przyjdzie spocząć pod krzyżem.