W miejscu obecnego parkingu, rodzina Dagnanów w sąsiedztwie obecnego ronda (ich imienia) posiadała młyn. Podczas II wojny światowej był punktem pośrednim na trasie przerzutowej z Tarnowa przez Piwniczną i dalej przez Słowację na Węgry. W 1995 roku, kiedy wyburzano zabudowę młyna odkryto skrytki wymurowane na strychu - zamaskowane pomieszczenie o powierzchni 9 metrów kwadratowych, w którym Dagnanowie ukrywali wiele osób pochodzenia żydowskiego. Do dzisiaj nie wiadomo ile dokładnie osób uratowanych przez tę rodzinę przeżyło wojnę. Ambasada Izraela w Polsce oraz Instytut Yad Vaschem rozpoczęły starania o uhonorowanie tarnowskiej rodziny Dagnanów tytułem "Sprawiedliwych wśród Narodów Świata".
Pozwolę sobie zacytować wiersz WIOLETTY GRZEGORZEWSKIEJ
" TAJEMNICA MŁYNA BRACI DAGNANÓW Z TARNOWA"
Jerzemu Reuterowi
Tam się ukrywałam – w młynie Dagnana,
szepcząc z innymi kadisz żałobników.
Jak zimna, jak drżąca była ta ściana,
gdy budziłam się i znów zasypiałam
na glinianej polepie – dziewięć metrów
skrytki na strychu. W młynie Dagnana.
moje dziecko urządzało polowania
na pluskwy. Bez powietrza półtora roku.
Jak zimna, jak drżąca była ta ściana.
W nocy czuwałam, by przeżyć do rana,
nasłuchując cichego ślizgania dybuków
na oblodzonych gontach. Młyn Dagnana
kruszył godziny. W gorączce, zapłakana
ujrzałam próżnię wewnątrz okręgów.
Jak zimna, jak drżąca była ta ściana.
Wiatr niósł krzyki z lasu Buczyna,
zapach jaśminu. W szczelinach murów
brudny błękit. Zamiast młyna Dagnana
ampułka cyjanku, szary firn, ściana.