Jest w Poznaniu kilka, może kilkanaście takich miejsc, o których zapomnieli i czas i ludzie. Jednym z nich jest niewątpliwie cmentarz przy ulicy Samotnej. Niewiarygodne jak nazwa ulicy pasuje do tego miejsca! Opuszczony, zaniedbany, nie posiadający ogrodzenia i drogi dojazdowej, ale w uroczej okolicy.
Położony jest na wzgórzu łagodnie opadającym w kierunku doliny rzeczki Górczynki, na zapleczu osiedla domów jednoro- dzinnych ciągnącego się wzdłuż ul. Opolskiej. Ze wzgórza rozciąga się niesamowity widok, jeden z najpiękniejszych w Poznaniu, na południowy fragment miasta z linią kolejową w kierunku Wrocławia, dalej na Luboń i na przebiegającą w dole Autostradę Wolności.
Może trochę historii, która zaczyna się w 1921 r. Wtedy Dębiec był wsią podmiejską i należał do parafii pw. Św. Floriana w Wirach. W tymże roku Kuria Arcybiskupia erygowała wikariat lokalny przy pobudowanej w 1923 r. kaplicy pw. Serca Jezusowego (obecnie nieistnie- jącej). Staraniem mieszkańców Dębca uzyskano zezwolenie na założenie nekropolii na terenach będących włas- nością gminy. Cmentarz został poświę- cony 11 sierpnia 1924 przez ks. Karola Seichtera, a pierwszy pochówek odbył się 4 marca 1925. W tym też roku wieś Dębiec została włączona do miasta Poznania.
Cmentarz przy ul. Samotnej jest dość nietypowym przypadkiem, gdyż zwykle w pierwszej kolejności powstawały parafie, następnie budowano kościoły, a dopiero na samym końcu zakładano cmentarze. Tutaj było odwrotnie, bo parafia pw. Św. Trójcy została powołana decyzją Kardynała Augusta Hlonda dopiero w 1928, a budowę kościoła rozpoczęto w 1936 roku, a poświęcono po wojnie.
Od roku 1931 tereny po przeciwnej stronie ul. Samotna zaczęła wykupywać parafia pw. Zmartwychwstania Pańskiego, która została wydzielona w 1924 z parafii pw. Bożego Ciała (patrz: Najstarsze poznańskie kościoły #1). Powstały w tym miejscu cmentarz był większy od dębieckiego, a pierwszy pochówek odbył się 15 kwietnia 1931 r.

Po wybuchu II wojny światowej przy ul. Samotnej były grzebane ofiary niemieckich nalotów na Poznań, a w okresie okupacji hitlerowskiej oba cmentarze zostały przejęte przez Niemiecki Urząd Cmentarny. W latach 1941-1942 były tutaj przenoszone pochówki z ekshumowanych cmentarzy katolickich przy ul. Bukowskiej, a następnie z cmentarzy śródmiejskich - Farnego i Św. Marcina. Po tej akcji cmentarze zostały zamknięte.
Po wojnie teren cmentarzy został przejęty przez skarb państwa. W latach 70-tych XX w. planowano umiejsco- wienie tutaj stacji kolejowej Poznań-Dębiec, później oczyszczalni ścieków - na szczęście nic z tych planów nie wyszło, ale dewastacja cmentarzy postępowała. Najpierw zniknęło ogrodzenie, nawet krzyża nie oszczędzono i pozostał po nim tylko ceglany postument. Zniszczona została znaczna ilość nagrobków. Najcenniejsze z zachowanych zostały przeniesione na cmentarz Zasłużonych Wielkopolan i wyeksponowane wzdłuż muru. Najgorszy los spotkał jednak kaplicę, którą wyburzono na początku lat 90-tych, po tym jak policja odkryła, że odbywają się w niej "czarne msze". 
Wobec pogłębiającej się degradacji i niszczenia cmentarzy postanowiono scalić oba cmentarze w rękach jednego właściciela i w 1997 roku podjęto decyzję o przekazaniu ich Księżom Zmartwychwstańcom z możliwością przywrócenia pochówków. Będzie to jednak możliwe dopiero po ogrodzeniu terenu i ustanowieniu stałego dozoru oraz wybudowaniu drogi dojazdowej, co jak sądzę nieprędko nastąpi.
Źródła: Wikipedia, strona WTG "Gniazdo", Kronika Miasta Poznania.