Jedna noc...
Niezwykłe polowanie.
Strzały i śmiechy,
Rubaszne pijackie żarty.
56 niewinnych ludzi.
Scyzoryk w ręku, krew, płat skóry z głowy zdjęty.
Tak bawili się panowie świata.
Zwierzyna zaś padła, nie byle jaka.
Jerzy Łaganowski - inowrocławski poeta.

Pijani Hirschfeld i Jahnz pojawili się w więzieniu około godziny 0.30. Na samym początku pobili dozorcę – Polaka Witkowskiego – i jego rodzinę. Następnie Hirschfeld nakazał po kolei według listy wyprowadzić więźniów. Niemieccy dozorcy wyciągali aresztowanych z cel, po czym kazali im schodzić po żelaznych schodach na parter.
„Kazano nam stać w drzwiach cel otwartych, twarzą zwróconą w ich ciemne wnętrze. Wywoływano nazwiska, sprowadzano więźniów na parter do holu-areny, wszystko w pośpiechu, wśród gradu przekleństw i kopnięć. Na dole rozpoczęły się przesłuchy: Jak się nazywasz, ty psie? Nim padła odpowiedź, waliło się ciało głuchym łoskotem na posadzkę, uderzone kolbą lub rękojeścią rewolweru w szczękę i ogłuszone”.
Na parterze więźniowie musieli się ustawić w rzędzie. Hirschfeld każdego z osobna oglądał dokładnie, komenderując: „wachmistrz rozstrzelać” lub „odprowadzić”. Następnie dozorcy odprowadzali aresztowanych na tylne podwórze i tam ich rozstrzeliwali. Podwórze nie było oświetlone, wobec czego posługiwano się latarkami kieszonkowymi dla oświetlenia terenu. Część egzekucji Hirschfeld i Jahnz przeprowadzili osobiście jedną z ofiar, działacza związkowego Stanisława Kiełbasiewicza, Jahnz wpierw oskalpował scyzorykiem.
Tempo w którym Hirschfeld prowadził rozstrzeliwania, było tak szybkie, że dozorca Berndt nie nadążał ze skreślaniem nazwisk w księdze. Również Jahnz nie mógł nadążyć z listą. Kiedy zwrócono na to uwagę landrata, ten oświadczył, że: „to jest wszystko jedno, nie chodzi o jednego mniej lub więcej Polaka”. Naoczny świadek, mecenas Zdzisław Cerkaski, wspominał, że następnego poranka dozorcy musieli sprawdzać w celach, kto przeżył.
Łącznie zginęło tej nocy 56 przetrzymywanych w inowrocławskim więzieniu Polaków, wśród których znaleźli się między innymi: przedwojenny prezydent Inowrocławia – Apolinary Jankowski, jego zastępca – Władysław Juengst, wójt gminy Inowrocław-Zachód – Mieczysław Eckert oraz liczni nauczyciele, ziemianie, zasłużeni społecznicy, działacze polskich organizacji politycznych, gospodarczych i kulturalnych. Wśród rozstrzelanych znalazło się 20 osób, które nie figurowały na liście zatwierdzonej przez Alvenslebena. Ciała pomordowanych zakopano w rowach przeciwlotniczych tuż za więzieniem.
W tym samym czasie pijany Hirschfeld wypuścił na wolność 34 więźniów, spośród których część wcześniej wychłostano (otrzymali od 15 do 50 razów). Wśród zwolnionych były nawet trzy nauczycielki, których nazwiska widniały na liście egzekucyjnej Alvenslebena.

KONIEC CZĘŚCI DRUGIEJ…
