Skip to content

Po nauki do Gołębia Letterbox Hybrid

This cache has been archived.

VarsovianReviewer: Skrytka jest zbyt długo nieaktywna, więc jestem zmuszony ją zarchiwizować.

More
Hidden : 11/9/2014
Difficulty:
1.5 out of 5
Terrain:
1.5 out of 5

Size: Size:   regular (regular)

Join now to view geocache location details. It's free!

Watch

How Geocaching Works

Please note Use of geocaching.com services is subject to the terms and conditions in our disclaimer.

Geocache Description:


Mleczarnia w Brudnicach

Stefan Gołębiowski

Mleczarnia w Brudnicach

Teresa Budzich-Sumirska

Rodzinne wspomnienia
Seria skrytek poświęcona wydarzeniom i miejscom powiązanym z rodzinami Wilhelmów i Budzichów. Dwóch rodzin, które znacząco przyczyniły się do rozwoju niewielkich Brudnic oraz sąsiedniego Lubowidza i Żuromina.

[PL]

"Przed rokiem odwiedził mnie w Brudnicach pan Adam Ejnik z grupą młodzieży z żuromińskiego liceum. Uczniowie zadali mi pytanie : Jakie są pani wspomnienia ze szkoły? Moja odpowiedź bardzo ich zaskoczyła: „Nie mam z tego okresu wielu wspomnień, bo do szkoły chodziłam tylko przez dwa lata i bezpośrednio potem zdałam na studia do Szkoły Głównej Handlowej (SGH) w Warszawie.” Z dzisiejszej perspektywy może to wydawać się dość dziwne, ale w czasach mojej młodości system oświaty dopuszczał różne sposoby zdobywania wykształcenia. Część moich znajomych nigdy nie chodziła do szkoły podstawowej, ani do gimnazjum, a jednak ukończyli wyższe uczelnie. Jak to możliwe? Pozwolę sobie potraktować ten temat nieco szerzej.

W Polsce międzywojennej był obowiązek uczęszczania do szkoły powszechnej, ale można też było uczyć się w domu, pod warunkiem, że w końcu czerwca będzie się zdawało eksternistycznie egzaminy ze wszystkich przedmiotów. W latach szkolnych 1937/38 oraz 1938/39 zdałam takie egzaminy w Lubowidzu. Przygotowywała mnie do nich guwernantka. Taka forma edukacji była praktykowana we wszystkich znanych mi domach ziemiańskich, ale dotyczyła tylko dziewcząt. Trzech moich braci chodziło do siedmioklasowej szkoły powszechnej w Żurominie.

Z chwilą wybuchu wojny, wypędzenia nas z domu i przejęcia majątku przez Niemców schroniłyśmy się z mamą po drugiej stronie rzeki, w starym dworze Wilhelmów, i moją edukacją zajęła się mama osobiście. Niestety, efekty tej nauki był opłakane, gdyż mama nie potrafiła utrzymać dyscypliny (ojciec w tym czasie ukrywał się w okupowanej Warszawie). Wtedy Stefan Gołębiowski z Bieżunia, mój brat cioteczny, oświadczył mamie: „Ciociu, tak dalej być nie może. Zabiorę Renię do siebie i będę ją uczył wszystkich przedmiotów, ale pod kilkoma warunkami:
- Będziemy przerabiać po 2 klasy rocznie.
-Renia nie może mieć więcej ferii niż 1 miesiąc wakacji, 1 tydzień na Boże Narodzenie i 1 tydzień na Wielkanoc.
-Wszelkie inne kontakty z rodziną zostaną ograniczone do bezwzględnej konieczności, żeby nie zakłócać ustalonego rytmu nauki”

Przez pięć lat mieszkałam u Stefana Gołębiowskiego i był to okres najcięższej pracy w całym moim osiemdziesięcioletnim życiu. Stefan - polonista, nauczyciel, poeta i tłumacz poezji klasycznej, a po wojnie dyrektor liceum w Bieżuniu – był zwolennikiem żelaznej dyscypliny, spartańskich warunków życia, benedyktyńskiej pracy i nieustannego ćwiczenia woli. Był też wspaniałym człowiekiem.

W latach 1941-1946 każdy mój dzień wyglądał następująco: 6.30 powtórka słówek łacińskich i francuskich; 7.00 mycie się i śniadanie; od 8.00 do 13.00 lekcje ze Stefanem, potem obiad i od 14.00 odrabianie zadanych lekcji. Od 17.00 do 19.00 czas wolny i kolacja. Dalej czytanie lektur do 23.00 i sen. Niestety, byłam wiecznie niewyspana, bo mój nauczyciel zaczynał dzień już około 4 nad ranem. Na głos deklamował rzymskich poetów lub tworząc wiersze, zapisywał je po ciemku. O świcie dokonywał korekty, sprawdzając wszystko w słownikach piętrzących się na krześle obok jego łóżka. We wrześniu 1946 roku na podstawie ręcznie wystawionej cenzurki ze wszystkich przedmiotów zostałam przyjęta do Liceum Ogólnokształcącego w Sierpcu, gdzie po dwóch latach zdałam maturę. Te dwa lata szkoły wspominam jako okres eksplozji wolności! W tym czasie niebywałej dla mnie swobody interesowały mnie głównie sport, taniec, życie towarzyskie oraz pierwsza miłość. Na szczęście zapasy wiedzy, którą zdobyłam u Stefana, były absolutnie wystarczające do zdania na każdą wyższą uczelnię. Braki miałam jedynie w języku francuskim. Traf chciał, że do Brudnic na wakacje przyjechała z Krakowa siostra żony Boya- Żeleńskiego i w ciągu dwóch miesięcy dzięki jej pomocy opanowałam na tyle język, że ciężki egzamin z francuskiego u pani prof. Koźmińskiej zdałam na 4.

Lata nauki w „bieżuńskim Sabinum” u Stefana Gołębiowskiego dały mi nie tylko duży zasób szkolnych wiadomości i wiarę, że ciężką pracą wiele można osiągnąć, ale też rzecz najważniejszą – rozbudziły zainteresowania i głód wiedzy na całe życie. Dzisiaj, mając 80 lat, staram się wciąż aktywnie żyć, czytać książki i prasę, zdobywać nowe doświadczenia. Przeczytałam gdzieś, że umysł można rozwijać do 94 roku życia. Cóż za wspaniała perspektywa!"

Teresa Budzich-Sumirska
O edukacji


Flag Counter

Additional Hints (Decrypt)

Jrwqm an tnarx v bcemlw fvr b fpvnar cb yrjrw / Tb gb gur cbepu naq yrna ntnvafg gur jnyy ba gur yrsg

Decryption Key

A|B|C|D|E|F|G|H|I|J|K|L|M
-------------------------
N|O|P|Q|R|S|T|U|V|W|X|Y|Z

(letter above equals below, and vice versa)