W Lasach Lipskich, Janowskich i Puszczy Solskiej działały bardzo liczne oddziały partyzanckie które walczyły przez cały okres II wojny światowej z Niemieckim okupantem .
W walce tej poza partyzantami brali czynnie również leśnicy, gajowi i mieszkańcy wsi który mieściły się na terenie wspomnianych kompleksów leśnych . Jedno z takich starć rozegrało się pod wsią Ździary .

W okolicach miejsca w którym postawiony jest kamień pamięci stoczone było starcie z udziałem partyzantów z Armii Ludowej i Batalionów Chłopskich z pododdziałem Wermachtu, który stanowił ochronę dla pracowników Niemieckiej Poczty Wschodniej . Pracownicy w tej okolicy naprawiali uszkodzoną przez partyzantów linie telefoniczną która biegła wzdłuż drogi Nisko – Janów Lubelski . Starcie to miało miejsce 7 maja 1944 roku i nosi miano Bitwy pod Źdźiarami .
Oto relacja z tego zdarzenia, spisana na podstawie artykułu Dionizego Garbacza
7 maja 1944 roku do gajowego Czachudy w Lipnikach, przybył goniec z informacja dla dowódcy Batalionów Chłopskich, Franciszka Bielaka „Sokoła” , że od strony Janowa Lubelskiego zbliża się odział Wermachtu osłaniający ekipę monterów naprawiających uszkodzoną linię telefoniczna . Oddział ten liczył około tylko kilkudziesięciu żołnierzy i to skłoniło Bielaka do podjęcia walki. Według Bielaka była to dobra okazja do zdobycia broni na hitlerowcach. Sami partyzanci też akurat w tym dniu byli w okrojonym składzie gdyż część z nich była na przepustkach. Partyzantów z BCH wspomagał tez oddział partyzancki Armii Ludowej. Niemcy jednak nie udało się zaskoczyć i szybko pokonać. Wywiązała się długa walka i pomimo wyrównanych sił osobowych przewagę zaczynali brać Niemcy gdyż mieli lepsze uzbrojenie. Wtedy poległo trzech partyzantów a żołnierze niemieccy nie ponieśli i strat. Wtedy Polskich partyzantów wspomogli tez partyzanci sowieccy z oddziału mjr Wiktora Karasiowa. Zaczęli oni ostrzeliwać Niemców od strony wsi Katy i żołnierze niemieccy musieli się wycofać gdyż jedenastu z nich zostało rannych a 6 zostało zabitych. Po stronie partyzantów poległo jeszcze trzy osoby. Po ucieczce żołnierzy niemieckich na polu walki została furmanka ze sprzętem technicznym i amunicją.
Aby uniknąć reperkusji ze strony hitlerowców na mieszkańcach okolicznych wsi postanowiono że sołtys ze Ździar złoży meldunek Niemcom o stoczonej walce i wyda im sześć ciał poległych żołnierzy. Niemcy nakazali aby mieszkańcy wsi odwieźli furmankami ciała poległych do Waldekówki kolo Niska gdyż tam urzędował lokalny oddział Wermachtu. Nikt z mieszkańców wsi jednak nie chciał tego zrobić gdyz każdy obawiał się że Niemcy ich zabiją. Ciała żołnierzy w końcu odwieźli starcy i inwalidzi którymi kierował sołtys Szkutnik.
Sołtys Szkutnik zeznał Niemcom na przesłuchaniu ze żołnierzy zabili partyzanci mówiący po rosyjsku i niemiecku. Niemcy uznali ze zapewne byli to partyzanci rosyjscy i wspomagający ich żydzi. Zeznanie to ocaliło najprawdopodobniej od pacyfikacji wieś Ździary i Jarocin.
Niestety miesiąc po tych wydarzeniach hitlerowcy rozpoczęli akcje „Sturmwind I” . Spacyfikowano wtedy wiele wsi w Lasach Lipskich i Janowskich.
Pomnik upamiętniający tą bitwę postawiono w 1983 roku. Został wzniesiony staraniem Jarocińskiego koła ZBOWIDu. W roku 2006 został odnowiony a betonowy postument został zastąpiony cokołem z granitu.
SKRYTKA:
To mały pojemnik typu PET w "naturalnym, leśnym maskowaniu". Weź coś do pisania.
By odszukać pojemnik finałowy stań przed pomnikiem. Następnie udaj się ok. 20 m na azymut 1750. Pojemnik jest na wysokości oczu.