W 1944 okupacja, oraz działalność agentów doprowadziły do częściowej dekonspiracji struktur akowskich, czego wynikiem stały się aresztowania ludzi powiązanych i należących do podziemia. W nocy 18 marca o godz. 2:00 został aresztowany w Grójcu kpt. Maciej Gabała „Marek” - powiatowy komisarz policji, a w podziemiu szef kontrwywiadu AK Obwodu „Głuszec”. Kpt. Gabała zorganizował własną sieć informatorów, dzięki czemu udało się ostrzec przed aresztowaniem wielu ludzi podziemia. Dzięki wstawiennictwu starosty Wernera Zimmermana, który nie wierzył w zaangażowanie Gabały w działalność podziemia, Gabała nie został przewieziony do Warszawy tylko uwięziony w siedzibie Gestapo w Grójcu. W godzinach przedpołudniowych 18 marca szef grójeckiego wywiadu Henryk Pawłowski „Szparag” powiadomił o aresztowaniu Gabały, porucznika Warnke a ten natychmiast przekazał tę wiadomość Komendantowi „Halnemu”. Zasugerował też dokonanie odbicia „Marka” z rąk Gestapo. Należało podjąć decyzję szybko, ponieważ przewiezienie Gabały do Warszawy przekreślało szanse jego uwolnienia z rąk Gestapo. Kpt. „Halny” wspólnie z szefem kedywu por. „Błyskiem” ustalił, że najdogodniejszym dniem i porą rozpoczęcia akcji będzie północ z niedzieli 26 marca na poniedziałek 27 marca. Liczono, że jak zawsze gestapowcy w niedziele będą przebywać w kasynie, zażywając duże ilości alkoholu, przez co nie będą w stanie stawić skutecznego oporu. Wywiad ustalił, że oprócz będących w budynku gestapowców (było 19), liczba Niemców w Grójcu opiewała na ponad 500, a razem z załogą pobliskiego lotniska w Słomczynie oraz z jednostką w Jasieńcu na około 800 żołnierzy. Na odprawie Komendy Obwodu w dniu 24 i 25 marca, ustalono, że w akcji wezmą udział żołnierze Obwodu „Głuszec” w liczbie ok. 120-150 osób. Postanowiono, że sygnałem do rozpoczęcia akcji będzie ostrzelanie budynku przez por. „Błyska”. Na zgrupowanie w lasach Modrzewina w dniu 26 marca przybył kpt. „Halny” i około godziny 21 odebrał raport por. „Błyska” o gotowości do wykonania zadania bojowego, dokonał przeglądu oddziałów i podał rozkaz wymarszu. Punktualnie o północy kpt. „Halny” rozkazał zacząć akcję. Por. „Błysk” ruszył w kierunku „Caritasu” i w jego pobliżu oddał serię z karabinu maszynowego za nim ruszyły grupy szturmowe, wyważając drzwi i okna prowadzące do piwnic. Zaskoczenie Niemców było całkowite, strzelali, rzucali granaty, a jednocześnie za pomocą czerwonych rakiet rozpaczliwie wzywali pomocy. Drzwi były drewniane, pozamykane na sztaby i kłódki. Jednak nie oparły się łomom i siekierom. Żaden z posterunków niemieckich poważnej próby przeciwdziałania nie podjął. W czasie akcji żaden żołnierz AK nie zginął - było tylko trzech rannych. Akcja na „Caritas”, której efektem było uwolnienie z gestapowskiego więzienia 26 Polaków, była największą akcją zbrojną na terenie Obwodu Grójec-”Głuszec” w okresie okupacji.