Jan Onufry Zagłoba, herbu Wczele, co każdy snadno poznać może choćby po onej dziurze, którą w czele kula rozbójnicka mi zrobiła, gdym się do Ziemi Świętej za grzechy młodości ofiarował.
Cóż Waszmość Państwa ku mnie sprowadza? Skarbu ukrytego szukać będziecie, powiadacie? Tedy szukajcie. Mnie to nie już uchodzi, dla mojej siwej głowy. O, ale był ze mnie za młodych lat frant nie lada, słusznie mnie, nie chwalący się, Ulissesem sarmackim dla moich forteli przezwano. Znacie, Waszmość Państwo, tę historię, kiedym to Jego Wysokości Karolusowi królowi szwedzkiemu ofiarował Niderlandy? A tę, jakeśmy z Michałkiem Wołodyjowskim Bohuna, niecnotę, usiekli? O, albo to, jakem sam jeden z niewoli siebie i towarzyszów swoich wyzwolił, Rocha Kowalskiego na dudka wystrychnąwszy? Nie? Jakże to? Nie czytaliście ksiąg owych, co w nich jegomość pan Sienkiewicz udatnie wielce przygody moje opisał? Na trzy tomy starczyło, przeto Trylogią dzieło to nazwano. Tedy duchem po woluminy one pospieszajcie!
A ja tymczasem za powodzenie wasze kielich wzniosę, bo mi od stania na tym cokole kaducznie w gardle zaschło.
Mówcie mi wuju!