„Ziutek” nie zaliczał się do uczniów przodujących w nauce, chociaż przechodził z klasy do klasy bez trudu. Już wtedy tworzył dużo wierszy, większość z nich jednak nie przetrwała wojny. Za niektóre dostał nawet wyróżnienia szkolne.
Był popularny wśród kolegów, którym imponował pomysłowością. W lecie 1939 roku zdał małą maturę, czyli osiągnął półmetek edukacji średniego stopnia. Z powodu wybuchu wojny musiał przerwać edukację. Po wybuchu wojny razem z rodzicami wyjechał z Warszawy.
W czasie lekcji niemieckiego powstał jeden z jego zachowanych wierszy
Przyniosłaś dziś...
Przyniosłaś dziś pamiętnik i na zamówienie
Mam Ci stworzyć i wpisać piękną epopeję;
Ja przepraszam - to chyba nieporozumienie:
Czy Pani kpi z poety - czy się Pani śmieje?
Czy Pani nie rozumie, że wieszcz, kiedy pisze,
Musi patrzeć w gwiazd roje i w pełnię księżyca,
Wkoło siebie mieć spokój lub upiorną ciszę,
Która ludziom śmiertelnym strachem bieli lica.
Czy Pani nie pojmuje, że muzie wybrednej,
Zakochanej w poecie i wiecznie stęsknionej
Nie zawsze może starczyć przestrzeń nocy jednej,
Nocy parnej, czerwcowej, krótkiej i szalonej.
Czy Pani się wydaje, że rymy pogodzić
I w rytmicznych szeregach ustawić zwrotkami
To tak łatwo jak śpiewać, flirtować lub chodzić
Albo zjeść dwa talerze knedelków z śliwkami?
Jest Pani w wielkim błędzie i bardzo się myli
Mierząc twórczość poety miarą szarych ludzi.
Epopei nie można pisać w tej chwili,
Trzeba czekać nastroju, który twórczość budzi!...
Więc Ci wiersza odmawiam Z wielką żalu dozą,
I piszę zwykłą sobie, pospolitą prozą:
Najukochańszej Ciotuni Irusi - Ziutek
Rzeszów, 11 czerwca 1941 r. (lekcja niemieckiego)