Fatum nad żwirownią ciągnie się już do schyłku PRL-u, kiedy to z wielkim rozmachem władze miasta i zakłady pracy, pod wodzą obecnego starosty Adama Hajduka, wówczas szefa społecznego komitetu, zaczęły tu budować ośrodek wypoczynkowy. Rozmach był tak duży, że zamiast - na bazie jednego wyrobiska - zrobić tanim kosztem ośrodek taki jak w Bukowie czy Nieboczowach, zdecydowano o budowie basenu. Kiedy komuna padła a wraz z nią część państwowych przedsiębiorstw, które dawały ludzi, sprzęt i materiały za darmo, nowe samorządowe władze zaczęły się łapać za głowę widząc rachunek kosztów dokończenia inwestycji.Po basenie zostało więc wspomnienie społecznego czynu, betonowa niecka z infrastrukturą, z czasem cel złomiarzy, no i kac, bo przecież żal było na to patrzeć.