MIEJSCE
Niewiele jest w mieście takich miejsc, które zachowały cokolwiek z klimatu przeszłości. Poza lokalnym flagowym zabytkiem, jakim jest zespół katedralno-zamkowy tkwiący na tle spustoszonego Starego Miasta i kilkunastu innymi pojedynczymi zabytkowymi budynkami, ostały się jeszcze zabytkowe kamienice w szeregowej zabudowie na Grudziądzkiej, Kościuszki i w paru innych miejscach. Zbudowane przed stu laty dla pruskich urzędników tutejszej rejencji i innych instytucji prowincji, kiedyś imponujące wystrojem zewnętrznym, dziś prezentują się różnie. Próba odtwarzania w wyobraźni wyglądu starego Kwidzyna napotyka jednak na poważne trudności. Nawet w tych, jako tako zachowanych miejskich wedutach nie sposób jest skupić się na nich. Najczęściej zakłócają widok socrealistyczne koszmarki w postaci tzw. plomb budowlanych, w miejscu wyburzonych budynków. Bardziej dokuczliwy jest wszechobecny natrętny śmietnik wizualny reklam i szyldów. Niekiedy oślepia psychodeliczna kolorystyka elewacji niektórych budynków. Na szczęście, coraz częściej pojawiają się w ostatnich latach przykłady staranniej odnowionych kamienic, jak i przykłady ciekawej zabudowy współczesnej. Pozostaje kontemplowanie zachowanego tu i ówdzie ocalałego detalu architektonicznego w stylu eklektyzmu lub berlińskiej secesji na fasadach budynków. Podziwiamy zatem dekoracyjne frontony, aplikacje, gzymsy, obwoluty i trochę oryginalnych portali oraz balkonów z metaloplastyką wykonaną w modnym tutaj przed wiekiem Jugendstil. Odtwarzanie minionego klimatu miasta jest zajęciem beznadziejnym, jako że wiadomo, iż na aurę miasta składają się przecież nie tylko jego budynki, lecz przede wszystkim zaludniający je mieszkańcy oraz styl ich życia. Co było nie wróci, bo czas bieży i nie powraca. Kto ciekaw jest życia w dawnym Kwidzynie może sobie jedynie podglądać jego migawki utrwalone na starych fotografiach i pocztówkach. W dzisiejszym Kwidzynie jest jednak takie miejsce, z którego mamy wokół siebie kompletną panoramę zachowanych ponad stuletnich budowli, a przy zmrużeniu oczu nie zakłóca nam widoku żaden koszmarek współczesnych budowniczych. Dodatkowo widok licznie rosnących tu okazałych drzew sprawia, że siedząc na ławce przy Placu Plebiscytowym mamy tu większą szansę, niż gdzie indziej poddać się magii tego miejsca, którego nie dotknęły jakieś poważne zmiany. Na tym Placu, najłaskawiej obszedł się czas z gmachem byłego Królewskiego Gimnazjum. Łacińska sentencja na frontonie niezmiennie zaprasza złotymi zgłoskami: „Wejdźcie tu ci, na których muza łaskawie spojrzała przy narodzinach”.
Porównując widok ze starymi fotografiami widzimy, że dzisiaj również mamy przed szkołą pomnik. Wprawdzie na cokole ostatniego patrona tej szkoły Friedricha Schillera zastąpił Stanisław Staszic, to pomijając tu historyczne meritum, nie stanowi to istotnej ingerencji w tradycyjny jej widok. Klasycystyczny gmach wzniesiony w latach 1835-1838 wg projektu Karla Friedricha Schinkla zasłużenie dominuje nad najbliższą okolicą. Tym bardziej, że w nieodległym sąsiedztwie znajduje się jeszcze jedna kolejna kwidzyńska autorska realizacja zamysłów architektonicznych Schinkla, a mianowicie kościół św. Trójcy zbudowany w latach 1846-1858 wg jego projektu. W dniu 4 maja 1838 roku odbyło się otwarcie nowej siedziby Gimnazjum. Niezwykle okazała uroczystość trwała tego dnia 10 godzin z udziałem licznych dostojników dworu i rządu pruskiego. Popisy śpiewacze chóru wykonującego hymny, dziękczynne peany pod adresem sponsora szkoły króla Fryderyka Wilhelma III, aż po mowę ucznia klasy pierwszej o wdzięcznym nazwisku Piwko, wygłoszoną po łacinie pod tytułem: ”de Borussiae inter omnes civitates praestantia” (”O Prusach dzierżących prymat pośród innych państw”). Na koniec dnia uroczystość przeniosła się do Resursy Obywatelskiej „Jedność”, w której długo jeszcze trwały podniosłe wystąpienia, wznoszono toasty za pomyślność króla, jego dworu i kwidzyńskiego Gimnazjum. Resursa „Jedność” była najliczniejszą w ówczesnym Kwidzynie. Była miejscem spotkań wolnego mieszczaństwa, gdzie realizowano podjęte przezeń zamysły obywatelskich inicjatyw. Założyli ją 1 maja 1810 roku kwidzyńscy mieszczanie i niżsi urzędnicy czujący się postponowanymi przez ówczesny miejski establishment, czyli ówczesną „grupę trzymającą władzę” w mieście, która nie dopuszczała ich do uroczystości, często wówczas organizowanych przez królewski dwór, co odczuwali oni szczególnie dotkliwie. Wypada odnotować w tym miejscu pewną istotną zmianę nastrojów obywatelskich, gdyż dzisiaj nie budzi już w Kwidzynie takich emocji żaden zamknięty partyjny konwentykiel, z prestiżowym udziałem rządowego ministra, nawet z paleniem ekskluzywnych cygar w programie spotkania. W tamtym majowym dniu sprzed 170 laty, spełniane w Resursie do późnych godzin dziękczynne toasty adresowane do władcy miały też tę konkretną przyczynę, jako że Jego Majestat wyasygnował na budowę Gimnazjum 17 tysięcy talarów ze swej osobistej królewskiej kasy. Cały koszt budowy wyniósł 24 705 talarów. Przez lata zgromadzono w gimnazjalnej bibliotece kilkadziesiąt tysięcy woluminów. Znaczna ich część pochodziła jeszcze ze średniowiecznej szkoły przy kwidzyńskiej Katedrze. Była to kolekcja imponująca w całym regionie. Niestety, zima 1945 roku była tak sroga, że zasoby biblioteki gimnazjalnej posłużyły jako opał w urządzonym tu szpitalu dla rannych żołnierzy Armii Czerwonej. We wspomnieniach pierwszych powojennych uczniów LO z 1945 roku są opisy, jak pod wodzą Prof. Królakowej przewozili na saneczkach zebrane pod oknami funkcjonującego w Gimnazjum szpitala znikome resztki tamtego księgozbioru, zastępujące brak podręczników. Pojedyncze woluminy z pieczęcią biblioteki gimnazjalnej, niekiedy jeszcze pojawiają się u miejscowych kolekcjonerów. Od Gimnazjum niewiele starszy jest budynek na rogu Słowiańskiej i Szkolnej, wykorzystywany pierwotnie jako posterunek policji.
[źródło: wikipedia]
SKRYTKA
Skrytka, to mikrusik pod współrzędnymi. Proszę odkładać pojemnik w miejsce znalezienia.
CACHE
Cache of micro type. Please hide the container in the exact place and in the exact position you found it.