LINIA KOLEJOWA NR 239 MOGILNO - ORCHOWO
Nieczynny dzisiaj odcinek kolejowy jest unikatowym na skalę europejską ze względu na bezkolizyjność. Istniejące na tym obszarze tory kolejowe nie przecinają dróg i mostów (wszystkie drogi prowadzone są wiaduktami), nie stwarzając zagrożenia dla innych uczestników ruchu.
Dnia 2.10.1916 r. oddano do użytku odcinek kolejowy Mogilno - Kwieciszewo o łącznej długości 8km, który po kilku tygodniach przedłużono do miejscowości Gębice. Od 1921 roku kolej dojeżdżała do samego Orchowa. Bezkolizyjna linia kolejowa z Mogilna do Orchowa była budowana ogromnym nakładem sił i środków finansowych. Do budowy niemiecki wykonawca zatrudniał jeńców wojennych głównie narodowości serbskiej. Wielu zmarło, a ich groby znajdują się na cmentarzu w Mogilnie. Dla Niemców była to linia strategiczna, dlatego też na trasie tej występują liczne nasypy, zza których można było prowadzić ostrzał wroga. Nasypy kolejowe pełniły więc funkcje militarne. Na trasie tej zlokalizowanych jest 17 wiaduktów, 4 mosty i 6 dworców. Linia kolejowa Orchowo - Mogilno przebiega przez: Kwieciszewo, Gębice, Procyń i Różannę. Cała trasa z Mogilna do Orchowa liczy 20, 42km, natomiast do miejscowości Gębice wynosi 9,89km. Trasę tę zamknięto dla ruchu pasażerskiego w 1987 roku, a w 1994 roku nastąpiło dla ruchu towarowego.
KLĄTWA KROWY RADAMPURIHABY, CZYLI PRWADZIWY POWÓD ZAMKNIĘCIA LINII NR 239
Pewnego ciemnego, listopadowego wieczora roku 1975 mechanik Józef z MD Inowrocław prowadził wieczorny pociąg z Mogilna do Orchowa. Sapiąca „oelka” na spokojnym szlaku działała na niego usypiająco. Drzemał również pomocnik, po dołożeniu ostatniej partii węgla w Kwieciszewie. Nic nie zwiastowało niepokojących zdarzeń, jakie miały rozegrać się za chwilę przed wjazdem do Gębic. Pociąg wjechał w obszar gęstej mgły. Senną marszrutę przerwało głuche uderzenie. Na tory zwaliła się jakaś ciężka rzecz. Mechanik Józef wyjrzał przez okienko i zobaczył leżące w rowie martwe ciało krowy, łaciatej Wuni z gębickiego gospodarstwa Leona Maślaka, którego nie lubił od czasu ostrego sporu o ukradzioną tonę węgla z mogileńskiego zasieku. Leon też był kolejarzem, ale dwa lata temu zwolnił się z PKP i przyjął robotę w inowrocławskiej mleczarni. Nie korzystał z kolei. Pięć miesięcy wcześniej kupił używaną Warszawę od szwagra z Radzymina. Mechanik Józef nie przejął się więc przejechaną krową Wunią i wesoło pogwizdując pojechał dalej. Nie wydarzyło się już nic szczególnego. W Orchowie, po sprawnej zmianie kierunku Józef wysłał pomocnika Maćka po piwo do sklepu GS-u, a sam oddał się swobodnemu, ponad godzinnemu wypoczynkowi w budce maszynisty. I wtedy zdarzyło się to, co zaowocowało później strasznymi konsekwencjami. Z obłoku dymu, jaki niemrawo sączył się z komina parowozu, ukazała się rogata głowa Świętej Megakrowy Radampurihaby i przemówiła muczącym głosem do Józefa. Za przejechanie mojej siostry Wuni Gębickiej od dnia dzisiejszego klątwa spadnie na ciebie i wszystkich, którzy żyją przy tej przeklętej linii orchowskiej. Linia zostanie zamknięta w ciągu najbliższych dwudziestu lat, a ty krowobójco będziesz na wieki uwięziony między Mogilnem, a Orchowem w piekielnym parowozie bez duszy, czarnym TKs75, bez czerwonych i białych aplikacji, mrocznym jak twe okropne wnętrze. Nigdy nie zaznasz spokoju, a każda szufla węgla dorzucona na ruszt paleniska nie ubędzie z tendra. Każdy litr wody zamieniony w parę pomnoży się. Oleju i smarów nigdy nie zabraknie. Będą się rodzić z twojego zła. Wracający z GSu, z ośmioma flaszkami piwa z Browaru Nakło, pomocnik Maciek nie zastał już dymiącej „oelki”, a ostatni wieczorny pociąg do Mogilna nigdy tego dnia nie odjechał. Potem kolejowe władze ukryły ten fakt i nigdy nie znalazł on miejsca w annałach historii polskiego kolejnictwa. Linię, jak wiemy zamknięto około dwadzieścia lat później, mimo dobrej frekwencji i nienajgorszego stanu technicznego. Tylko od czasu do czasu, w listopadzie słychać w okolicach Gębic upiorne gwizdy nieznanego nikomu parowozu, co do którego krążą dziwne legendy, opowiadane przez miejscowych alkoholików. Jeden z nich to pomocnik Maciek. Osiadł on w Gębicach, by, jak twierdzi, być w pobliżu nieogarnionego. To on snuje dziwne opowieści. Mówi, że mechanik Józef wynegocjował jeszcze od Świętej Megakrowy Radampurihaby małą ulgę w wiecznych cierpieniach. Raz do roku może wyjechać poza orchowski szlak. W Dzień Zmarłych. I wtedy pędzi swoim strasznym, czarnym pojazdem po wszystkich liniach inowrocławskiego węzła...
Pojemnik :
-średni pojemnik
-Logbook
-Ołówek.
Powodzenia!