
* sowik - syn sowy
Monroe od kilku godzin siedział w swoim biurze pogrążony w zadumie. Dokumenty, które znalazł w „Żółwiu” zmieniły jego podejście do tematu rodzinnej tragedii. Rzuciły też światło na rolę Elisabeth Ashton w całej tej historii. To ONA podrzuciła dokumenty do „Żółwia”. To ONA, jak ojciec detektywa, poszukiwała wyjaśnienia rzeczywistych przyczyn tajemniczej katastrofy samolotu, to ONA chciała ujawnić powiązania firmy jej męża z transportami broni chemicznej na wschód, to w końcu ONA była agentką National Security Agency.
Z rozmyślań wyrwał go dzwonek telefonu. Niechętnie podniósł słuchawkę. - Słucham ?
- Cześć stary, tu Barty !
- Cześć Barty - Monroe zdecydowanie nie miał nastroju na rozmowę z tym natrętem
- Jak tam Twoje ostatnie dochodzenie ? Masz już jakiś trop ? -
Ostrzegawcza lampka zaczęła się żarzyć – Od kiedy to Barty interesujesz się wynikiem moich spraw ? -
- No wiesz … góra się bardzo interesuje i… -
Ostrzegawcza lampka zaświeciła mocnym, pomarańczowym światłem. Nie dalej jak wczoraj zdawał relację przełożonemu z dotychczasowych ustaleń.
- Jeśli góra się interesuje, czemu nie pyta bezpośrednio mnie ? -
- Monroe no co ty… ja tak po koleżeńsku chciałem cię uprzedzić, że nie wszystkim podobają się twoje metody prowadzenia śledztwa. Tym bardziej, że są dowody na twoje osobiste powiązania z… -
Ostrzegawcza lampka pulsowała na czerwono. Tylko dwie osoby wiedziały o powiązaniu jego rodziny z katastrofą samolotu w dniu 2 września 1958 roku. Barty zdecydowanie do nich nie należał.
- Barty, jestem teraz zajęty, porozmawiamy innym razem – Monroe rozłączył rozmowę i wrócił do przeglądania dokumentów z „Żółwia”. Musiał szybko coś przedsięwziąć, bo kret coraz bardziej mieszał mu w życiorysie. Z informacji zdobytych przez Elizabeth wynikało, że początkowo do kraju przetransportowano zwłoki sześciu członków załogi. Z uwagi na pożar zaraz po katastrofie, nie udało się zidentyfikować pozostałych 11. Później odnaleziono jeszcze identyfikatory 10 uczestników feralnego lotu. Nie byłoby w tym nic podejrzanego, gdyby nie kopia małego fragmentu odręcznie sporządzonej przez rosyjskiego świadka notatki, którą Monroe po przetłumaczeniu odczytał ze zdumieniem: „ Nie wszyscy zginęli…” To był jedyny jej fragment. NSA opatrzyła notatkę kryptonimem „Sowik” i utajniła.
Detektyw koniecznie musiał odnaleźć dalszą część tego dokumentu. Miał już plan, ale potrzebował pomocy do jego realizacji. Po chwili namysłu podniósł słuchawkę i wybrał numer.
- Witaj Elizabeth, tu Monroe. Myślę, że wspólnymi siłami uda nam się rozwiązać zagadkę.
Skrytka znajduje się pod podanymi koordynatami. W środku znajdziecie kilka informacji, które proponujemy zapisać, sfotografować czy też zapamiętać, a potem umieścić z powrotem w skrytce. Nie zabierajcie ich ze sobą !
Będą one potrzebne do:
-
realizacji etapu bonusowego --> zaginiona część notatki rosyjskiego świadka katastrofy (ten etap został już zarchiwizowany, a notatka usunięta z Sowika)
-
realizacji etapu Detektyw Monroe i zabójstwo prezesa - FINAŁ --> fragment zagubionych koordynatów
Zwróćcie uwagę na atrybuty. Wszystko robicie na własną odpowiedzialność ! Oprócz certyfikatu FTF również certyfikaty dla kolejnych znalazców.