W dniu 19 września 2013 roku miało miejsce rzadko spotykane zdarzenie. W jednym z Sądów Rejonowych w Krakowie, w sali na pierwszym piętrze, Sąd rozpatrywał wniosek prokuratury o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec 9 zatrzymanych mężczyzn. Byli oni podejrzani o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i obrót narkotykami. Podczas wcześniejszego przeszukania znaleziono u nich 8 kilogramów konopi indyjskiej. Cała grupa była związana ze środowiskiem kiboli Cracovii.
W trakcie posiedzenia w sali, oprócz sędziego i protokolanta, obok podejrzanych, znajdowało się kilkunastu funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego, którzy tłoczyli się (te sale są bardzo małe) pomiędzy podejrzanymi i przy wyjściu. Gdy Sąd ogłosił postanowienie każdy z podejrzanych miał obowiązek podejść do stołu sędziowskiego i podpisać oświadczenie o odebraniu postanowienia. Aby było łatwiej podejrzanym, na czas tej posiedzenia, jak zwykle zresztą, zdjęto kajdanki.
I wtedy 25-letni Radosław Jarzębak zrobił coś, czego się nikt nie spodziewał. Po podpisaniu dokumentu nie wrócił do pilnujących go funkcjonariuszy, ale wyskoczył przez uchylone okno na podwórko Sądu, prosto na samochód sędziego (nie, nie tego który orzekał). Wgniótł szybę w pojeździe i tyle go widziano. Prawdopodobnie przebiegł obok budynku prokuratury i przez ogródki działkowe. Miał na sobie garnitur i lakierki.
Poszukiwania rozpoczęły się od razu. Szybko też został wydany list gończy. Ale, mimo zapowiedzi Policji, że złapanie go to kwestia godzin, do dnia dzisiejszego ukrywa się skutecznie przed organami ścigania.
O keszu:
Kesz znajduje się za budynkiem prokuratury w pobliżu ogródków działkowych przez które prawdopodobnie uciekł Radosław J. Proszę o ostrożne podejmowanie, żeby nie zniszczyć maskowania.