Skip to content

Rechta Multi-Cache

Hidden : 5/13/2016
Difficulty:
2.5 out of 5
Terrain:
2 out of 5

Size: Size:   small (small)

Join now to view geocache location details. It's free!

Watch

How Geocaching Works

Please note Use of geocaching.com services is subject to the terms and conditions in our disclaimer.

Geocache Description:


Geocaching Polska

PL Legenda Kujawska - Rechta

PL Legenda Kujawska - Rechta

Było to w dawnych, bardzo dawnych czasach, kiedy jeszcze do Gopła lasy dębowe dojścia broniły, a kiedy na Kujawach dróg było mało, a błot i mokradeł dużo, kiedy zimy były lute a lata skwarne, kiedy wilki po kniejach i polach gromadnie się wałęsały, kiedy ryś, żbik jeszcze nie stanowiły rzadkości...

Któregoś tam tedy roku niepamiętnego, w samo upalne lato wydarzyło się w dąbrowie pod Sukowami coś niezwykłego, co wnet nabrało rozgłosu szeroko i daleko. A miało się to tak:

Drogą polną z Kijewic do Polanowic szedł na podwieczerz dziad stary i zgarbiony. Liche łachmany okrywały chudą postać żebraka, który wolno wlókł udręczone, bose nogi po ścieżce krętej, dźwigając na plecach jadłem napełnioną torbę. Choć południe dawno minęło, istny żar wciąż jeszcze lał się z pogodnego nieba; dzień lipcowy tonął w złocie roztopionego na miód słońca i w kwiecie dostałych, bujnych zbóż.

Przy drewnianym dziurawym mostku nad strumykiem, który i wtedy leniwe sączył swe wody do Gopła, dziad ze znużenia przystanął, rękawem zgrzebnej koszuli pot wytarł z opalonej twarzy, szeroki kapelusz zdjął z głowy, siwe rozczochrane włosy na bok zgarnął i usiadł ciężko na rowie przydrożnym.

- Chleb w polu leży – szepnął cicho do siebie - i wnet się żniwa zaczną, stodoły zapełnią się zbożem, a dzięki słońcu – urodzaj zapowiada się galanto! Żyto stoi jak bór, owsy chwieją się, a i trzęsiona niczego.

Chwała Bogu!

Wokół jak okiem sięgnąć aż po lasy pobliskie złociły się pachnące łany, poprzetykane niebieskim modrakami i krwawymi, ognistymi makami.

Znał te zagony i smugi, te łąki i chąchy, te bory i mokradła kijewieckie i sukowskie, znał tę całą ziemię nadgoplańską, od Kruszwicy po Strzelno, i własną swoją torbę dziadowską,
bo od lat „po proszonem” przemierzył kąty te cichy i dobre. A siedząc tak na rowku i o Bożym świecie dumając, żebrak nagle posłyszał wrzask niesamowity. Podniósł więc głowę i uszu
pilnie nadstawił i wyraźnie dobiegło go donośne rechtanie świń.

- Świnie sukowskie rechtają pod lasem – szepnął do siebie. – Świniarek pewnikiem usnął pod miedzą, a świnie w groch wlazły i z radości porechtują.

A rechtanie świń wzmagało się z każdą chwilą.

Świnie rechtały coraz głośniej zgodnym chórem, jakby chciały zwołać ludzi, pracujących w polu i zbierających jagody, grzyby i susz w lesie.

Jakoż zaciekawiony podniósł się dziad raźnie z rowu i ruszył chyżym krokiem ku gromadzie świń, pasących się na murawie pod lasem. Tymczasem do stada przybył już zaspany świniarek, zjawił się też skotarz sukowski, zleciały się z pól koziarki i pastuszki, a baby z kapuśniaków dyrda podążyły za nimi. Z lasu wybiegły kobiety i dziewczęta z dzbanami malin i jagód, z koszami grzybów, z wiżakami drzewa na plecach... włodarz przygramolił się zadyszany i dziegciarz czarny jak smoła, którą w lesie pędził.

O, już biegli ludzie z „pańskiego” i drwale i chłopi z karczmy, co pod Młynami świeciła białymi drewnianymi ścianami.

I oto oczom gromady ciekawych przedstawił się niezwykły widok.

Na wydeptanej, podmokłej łące pod rozłożystym starym dębem, co jeszcze czasy pogańskie pamiętał, stado spaśnych świń warchlaków i prosiąt rechtało donośnie, ryjkami wskazując na mały czworokątny przedmiot podobny do grubej deszczułki.

- Świnie wej to z błota wypyskały – odezwał się dziad siwowłosy. – Co też to może być takiego?

I zdjęty dziadowską iście ciekawością wszedł między gromadę świń, pochylił się i podniósł zabłoconą deseczkę.

Świnie w tej chwili jak na zawołanie się uspokoiły.

Dziad tymczasem zabrudzoną deskę do starczych, spłowiałych oczu przysunął, błoto z niej zgarnął i wykrzyknął:

- O Jezu Nazareński! Toć to obraz święty!

I nuże wszyscy za nim oglądać ono dziwo.

- Obrazek Matki Boskiej z Dzieciątkiem! – dziwowała się kowalka ze Suków.

- Ale jaki brudny – dodał umazany młynarz.

- Pewnie go złodzieje ukradły i tu zakopały – wtrącił włodarz z Witkowa.

- Ba, zaraz tam złodzieje – przycięła mu Napieralina z Młynów – wy tylko o złodziejach myślita, a samemu wam się wszystko do rąk lepi...

- Cichojta – burknął dziegciarz – swarzyć się tu będą, jakby, kiedy indziej czasu na to nie było.

- A ja myślę – zapiszczała cieniutko Grochwinowa z Janikowa - że obraz ten musiał kto zgubić.

- Zgubić, to poniewierki – wmieszała się Kowalska z Glinek – o moiściewy, na to by Pon Jezulek nie pozwolił.

- To też na zrządzenie boskie obraz znejdlim – zawyrokował dziad wędrowny – by go uszanować, by mu nie dać się poniewierać w błocku.

- Trza go obmyć – wyrwała się pokojówka z Suków, mycia i sprzątania nauczona, a brudu nie cierpiąca.

- Hale, obmyć, kiej nigdzie w pobliżu wody nie ma! – biadała kowalka.

W gromadzie ucichło. Każdy rozglądał się, skąd by wody wziąć, lub gdzie by obraz obmyć.

Wtem oczom zdziwionej gromady ukazał się nowy, niezwykły widok. Oto nagle – jak Pan każ – na łące wytrysnęło źródełko i maleńki strumyk począł sobie torować drogę w stronę dębu.

- Cud, cud! – wołać poczęli zgromadzeni, i nuże klękać, i modlić się i bić w grzeszne piersi.

Obrazek Matki Boskiej z brudu obmyto i powieszono na dębie.

Okazało się wkrótce, że woda ze źródełka miała właściwości lecznicze. Goiły się od niej rany, wrzody, bóle, a nade wszystko chore oczy.

Źródełko z czasem obmurowano w kształcie studzienki i dotąd schodzili się ludzie z całych Kujaw, szukając ratunku na wszystkie dolegliwości. A już całe gromady ślepców wędrowały na Rechtę, tak bowiem nazwano miejsce to od pamiętnego rechtania świń. Opodal starego dębu postawił dziedzic Suków małą drewnianą kapliczkę, w której co drugą niedzielę ksiądz z Polanowic odprawiał nabożeństwo.

I tak mijały lata, dziesiątki lat, wieki całe...

Aż raz handlarz jakiś ze Strzelna pozwolił sobie na wybryk świętokradczy, w skutkach tragiczny. Handlarz kupił na jarmarku konia zapędziałego, ślepego i przyprowadził go na Rechtę i, chcąc wypróbować skuteczność wody z cudownego źródełka, przemył nią oczy zbitka. Koń przewidział, ale źródełko w mgnieniu oka wyschło. Była to kara Boża za to, że nikt nie pilnował źródełka i nie uchronił go od zbezczeszczenia od świętokradztwa.

Woda ze studzienki miała służyć na pożytek wierzącym, a nie na podłe praktyki niedowiarków.

Aleć i handlarza Pan Bóg za to pokarał.

Koń siwek, który wzrok odzyskał, handlarza w stajni kopytem w łeb uderzył i na miejscu zabił.

A stary dąb?

Stary dąb trzymał się krzepko prawie do połowy wojny światowej, choć sypało się zeń próchno i pień świecił dziurami. Oglądałam na własne oczy tego starucha z obnażonymi korzeniami, wrosłego mocno w czarną ziemię kujawską.

Obrazek na nim widziałam nieduży, wyblakły na deszczu i wietrze. Nie było to dzieło znakomite, jeno naiwna robota domorosłego artysty, który pewnie nosa poza wieś rodzinną nie wytknął i w długie zimowe wieczory trudnił się struganiem świątków i malowaniem obrazków świętych.

Ale podczas którejś z nawałnic jesiennych dąb ostatnią walkę stoczył z naporem wichrów i ... uległ. Tysiąc lat i więcej stawiał opór wiatrom wiosny i burzom upalnego lata, wieki całe zwycięsko opierał się wichurom słotnej pory jesiennej i groźnym podmuchom dokuczliwej zimy, choć nieraz w noc mroźną kora na nim pękała z trzaskiem i z bólu jęczy targane wietrzyskiem zlodowaciałe grube nagie konary.

Stary dąb padł cielskiem swoim na polną drogę, nad którą stał, padł z połamanymi kikutami konarów, z wyrwanymi korzeniami. Ludziska okoliczni drzewo z dębu rozbierali, a obrazek powiesili w kapliczce, skąd znikł w niewiadomy sposób.

Została jeno Rechta – dwa domki i kapliczka drewniana z pięknym wystrojem swego miłego wnętrza i maleńka studzienka bez wody.

To jest Rechta.

Skrytka:

Odszukaj mostek nad kanałem. Objedź drzewo i zejdź poniżej poziomu drogi. Rozpocznij poszukiwania w moście. Mały pojemnik. Koordynaty +/- 5m. Weź ołówek.
Powodzenia :-)

UK ENGLISH DESCRIPTION


Small container . Locate the bridge over the canal. Walk around the tree and go down below the level of the road. Start searching for the cache. Coordinates + / - 5m. Take a pencil.
Good luck :-)

Flag Counter

Additional Hints (Decrypt)

[PL] cóyabp zbfgxh cbq cynfxbjavxvrz ceml fgnelz cavh / [EN] abegu oevqtr fvqr, haqre gur syng one ol byq fghzc

Decryption Key

A|B|C|D|E|F|G|H|I|J|K|L|M
-------------------------
N|O|P|Q|R|S|T|U|V|W|X|Y|Z

(letter above equals below, and vice versa)

Advertising with Us