Dawno, dawno temu, w czasach które najstarsi ludzi już nie pamiętają, żyła sobie panna mieszczanka, która słynęła z cudnej urody. Do panny ustawiały się kolejki młodzieńców w konkury, ale jej nikt nie przypadał do gustu. Nie pomogły błagania pani matki, że zostanie w końcu starą panną, nie pomogły groźby pana ojca, że ją wydziedziczy. Panna na wszystkich kawalerów kręciła nosem. Była przekonana, że jej uroda jest godna tylko królewskiej, albo co najmniej książecej ręki.
Tak mijały lata i w końcu uroda przeminęła. Panna z rozpaczy, że nie doczekała się swojego księcia rzuciła się w toń jeziora. Nie dane jej było jednak zginąć w topieli. Pani Jeziora ulitowała się nad nią i przemieniła w żabę. Jeśli znajdzie ją książe i pocałuje, stanie sie z powrotem piekną, młodą panną. Mijały lata, potem wieki. Żaden książe nie odnalazł żaby i nie wyzwolił jej spod działania czarów. Zaklęta panna zaszyła się w podziemiach Człuchowa i z rozpaczy kumkała i kumkała tak głośno, że w końcu jej głos zachrypł i zaczął przypominać szczekanie psa. To tym bardziej odstraszało potencjalnych kandydatów.
Jeśli zejdziecie do podziemi, możecie usłyszeć jej żałosny rechot, który zaprowadzi was do kamiennej groty.