Skawińska huta była jednym ze sztandarowych zakładów wybudowanych w ramach realizowanego w czasach stalinowskich planu 6-letniego. Hutę oddano do użytku w lipcu 1954 r.
Powstała na bazie prymitywnych już wówczas radzieckich technologii, wdrażanych przez inżynierów z huty w Zaporożu, wydzielała w procesie elektrolizy aluminium ogromne ilości zabójczego fluoru.
Zapotrzebowanie PRL na aluminium, dla celów strategicznych jak i gospodarczych, stale rosło. Zwiększała się też produkcja skawińskiej huty - z 20 tys. ton w 1955 r. do 55 tys. ton tego metalu w 1980 r. Zatrudnienie w szczytowym okresie obejmowało 2,5 tys. osób.
Nacisk na coraz większą produkcję, nie szedł w parze z unowocześnianiem zakładu. Huta nadal skupiała się na produkcji surowcowej, w zbyt małym stopniu próbując zmieniać swój profil produkcji w stronę zakładu przetwórczego. Te same partyjne czynniki, które ulokowały hutę w aglomeracji krakowskiej, metodami cenzorskimi blokowały przed pracownikami i mieszkańcami informacje o szkodliwym oddziaływaniu zakładu na ludzi i otoczenie.
W latach 70. było to już jednak nie do ukrycia. Okolice huty stały się rejonem klęski ekologicznej. Fluor wydzielający się w trakcie elektrolizy oraz odpady poprodukcyjne porzucane na polach i sypane w drogi czyniły spustoszenie.Niezdatna do picia woda, usychające drzewa, coraz więcej stwierdzanych chorób u ludzi dorosłych i deformacji u dzieci spowodowały, że żądania zamknięcia huty stały się powszechne.
Dzięki społecznym naciskom, 7 stycznia 1981 r. prezydent Krakowa Józef Gajewicz i minister hutnictwa Zdzisław Szałajda podjęli decyzję o wygaszeniu działalności wydziału elektrolizy w skawińskiej hucie aluminium. Pozostała tylko nieszkodliwa dla środowiska, choć o wiele mniej znacząca dla przedsiębiorstwa, część przetwórcza. Huta zmieniła się w Zakłady Metalurgiczne Skawina.
Obecnie cały teren huty znajduje się w prywatnych rękach właścicieli kilkudziesięciu firm.
SKRYTKA:
Pojemnik wielkości dużego mikro.