Niedaleko kościoła św. Walentego znajduje się zespół parkowy wraz ze starym dworem oraz budynkami gospodarczymi, zbudowanymi (prawdopodobnie na ruinach wcześniejszego obiektów) ok. 1890 roku.
Najbardziej znanymi właścicielami folwarku była rodzina Roemerów, która gospodarzyła w okolicy do 1945 r. Zgodnie z informacjami znalezionymi w internecie "w 1939 roku w dworze Roemerów schronienie mieli znaleźć polscy żołnierze z rozbitych przez Niemców oddziałów. Max miał im załatwić cywilne ubrania, a także dokumenty. Za wrogość do ustroju III Rzeszy, Max Roemer zapłacił najwyższą cenę. Naziści wcieli go do Wehrmachtu i wysłali na front wschodni, z którego już nie wrócił. We dworze z jego dziećmi został tylko Otto. Pod koniec marca 1945 roku przez Złotą Karczmę przetaczał się front. Rosjanie co chwilę szturmowali niemieckie umocnienia, by otworzyć sobie drogę do Wrzeszcza. W dworze znajdował się przez jakiś czas niemiecki sztab. Gdy Wehrmacht się wycofał, do folwarku natychmiast wkroczyli Rosjanie urządzając w nim szpital polowy. Legenda głosi, że niedługo przed wejściem Rosjan, Otto Romer wziął furmankę, zapakował na nią najważniejsze dokumenty z dworu. Nie pozwolił nikomu ze sobą pojechać. Nie zważając na nieustanny ostrzał, zniknął w okolicznych lasach. Gdzie ukrył dokumenty? Czy ktoś je później odnalazł? Roemer senior umarł niedługo później. Podobno szedł drogą pod lipami i się przewrócił. - Ale furmani z cegielni, jeszcze po wojnie opowiadali, że widzą go czasem, jak jedzie na koniu przez swój majątek". Więcej na: historia.trojmiasto.pl.
Po wojnie majątek przejęła Marynarka Wojenna, a po 1949 r. urządzono w nim PGR, który funkcjonował do 1989 r.
Z uwagi na fakt, że w dworze mieści się obecnie specjalistyczny ośrodek dla dzieci i młodzieży pojemnik został umieszczony w pewnej odległości od obiektu, w miejscu z dobrym widokiem na budynki gospodarcze.