Skip to content

"π-eniek" - czyli spacer po Bażanciarni. Letterbox Hybrid

This cache has been archived.

wnukr1: z przyczyn technicznych skrytka zlikwidowana.

More
Hidden : 4/22/2017
Difficulty:
2 out of 5
Terrain:
2.5 out of 5

Size: Size:   regular (regular)

Join now to view geocache location details. It's free!

Watch

How Geocaching Works

Please note Use of geocaching.com services is subject to the terms and conditions in our disclaimer.

Geocache Description:

Zapraszam was na spacer bo BAŻANCIARNI lub jak niektórzy wymawiają BAŻANTARNI (obie formy są poprawne) Miejsce i jego historia jest bardzo tajemnicza i ciekawa. Wchodzenie do budynków jest niebezpieczne więc robicie to na własną odpowiedzialność. Stworzyłem tego kesza z trzech powodów. 1) dla ludzi nie lubiących wdrapywania się na wysokie obiekty drzewa i słupy. 2) dla ludzi lubiących matematykę na poziomie podstawowym. 3) i co najważniejsze aby pokazać to fajne tajemnicze miejsce.

Pewnego słonecznego jesiennego dnia wraz z kumplem, Szymonem wybrałem się na eksploracje obiektów pozostałych po dawniejszej Bażanciarni. Po opuszczeniu pojazdu, którym przyjechaliśmy w wyżej wymienione miejsce, przystanęliśmy na parkingu i zapoznaliśmy się z informacjami jakie znalazłem w internecie. W tym miejscu pod koniec lat 60 ubiegłego wieku powstał obiekt na terenie którego zaczęto hodować bażanty oraz kuropatwy. Budowę finansował Urząd Wojewódzki, a do dnia dzisiejszego nie zachowały się żadne plany oraz zdjęcia (przynajmniej ja do żadnych nie dotarłem) Obiekt ten został zlikwidowany w połowie lat 80 i do dnia dzisiejszego popada w ruinę. Ruszyliśmy drogą w kierunku lasu, mijając po prawej mały kwadratowy parterowy budynek (dawną stróżówkę). Po lewej na miejscu dawnej "świetlicy" stoi aktualnie budynek w którym mieści się  Zakład Aktywności Zawodowej. Skręciliśmy w prawo w alejkę w której po lewej stronie można zobaczyć pozostałości po klatkach częściowo zadaszonych w których trzymano najładniejsze okazy. To była taka swojego rodzaju wizytówka. Tuż za nimi znajduje się parterowy budynek, który pełnił role biura. Po prawej stronie jak się dobrze przyjrzymy to można gdzieniegdzie wypatrzeć fundamenty ogrodzenia, które okalało pierwszy wybieg. Chodnik się rozwidla . Na wprost jest zarośnięty i prowadzi do dużego budynku w oddali (wylęgarnia nr. 2), ale my skręcimy w lewo i po lewej stronie minęliśmy wylęgarnie nr. 1, a po prawej ujrzeliśmy pozostałości po dwóch budowlach które pełniły role przechowywali małych bażantów. Po kilku krokach dochodzimy do kolejnego rozwidlenia . Droga w lewo prowadzi do ZAZ-u, ale my poszliśmy w prawo. Uszliśmy parę kroków i gdy oczom naszym ukazał się piętrowy duży budynek, za plecami usłyszeliśmy chrząknięcie i słowa "DZIEŃ DOBRY" obróciliśmy się i zobaczyliśmy postawnego lekko szpakowatego o bladej cerze mężczyznę w beżowym płaszczu, trochę jakby nie z tej epoki. "CO PANOWIE TU ROBIĄ"- zapytał. "A NIC TAKIEGO .ZWIEDZAMY"-odpowiedziałem a Szymon tylko przytakną głową. "A MOŻE JA WAS OPROWADZĘ? TROCHĘ CZASU TU SPĘDZIŁEM". "CZEMU NIE"- odpowiedział Szymon. I weszliśmy za nieznajomym do budynku, przez ogromny otwór który kiedyś prawdopodobnie był bramą wejściową. Jak się dowiedzieliśmy, w tym budynku mieściła się wylęgarnia nr. 2 z dwoma inkubatorami wychowalnią dla piskląt, oraz pomieszczenia socjalne i kotłownia. Po chwili zwiedzania budynku opuściliśmy go i udaliśmy się w prawo. Chodnik był zarośnięty i skręcał w lewo. Nasz "przewodnik" mamrotał coś pod nosem bo krzaki zaczepiały się o jego płaszcz, po czym rzekł -"PRZYRODA ODBIERA CO DO NIEJ NALEŻAŁO". Uśmiechnęliśmy się z Szymonem przytakując. "TU PO PRAWEJ ZNAJDOWAŁA SIĘ DUŻA WOLIERA OGRODZONA SIATKĄ STALOWĄ A OD GÓRY ZABEZPIECZONA NYLONOWĄ Z KTÓREJ PRACOWNICY W CZASIE ZIMY, ZRZUCALI ŚNIEG SPECJALNYMI TYCZKAMI"-opowiadał. " A TAK PRO PO PRACOWNIKÓW. ILU TU BYŁO ZATRUDNIONYCH?"-zapytałem."OKOŁO 12. I BYLI DO DYSPOZYCJI PRAWIE 24 h NA DOBĘ"-odpowiedział "przewodnik" "NIE LICZĄC OCHRONY KTÓRA BYŁA UZBROJONA W PISTOLETY.ICH GŁÓWNYM ZADANIEM BYŁA OCHRONA OBIEKTU PRZED DRAPIEŻNIKAMI :KUNY,ŁASICE,LISY ITP". Na kolejnym rozwidleniu skręciliśmy w prawo i idąc prosto lekko zboczyliśmy w prawo, kierując się do kolejnego budynku widocznego w oddali. Dochodząc do niego, przewodnik wyjaśnił nam ze w budynku tym była kolejna wychowalnia młodych ptaków, pomieszczenia na pasze oraz kotłownia. W latach 70. wykluwało się tu ok. 25 tys. bażantów rocznie. Ten gatunek nie jest jednak łatwy w hodowli, więc padała jedna czwarta piskląt, ale moce zakładu i tak były spore, a większość ptaków szła na eksport. Hodowano je w warunkach półdzikich na powierzchni około 2 ha. Po zwiedzeniu ruin zawróciliśmy do drogi i udaliśmy się w kierunku "ronda" które jak oznajmił nam nieznajomy jest prawdopodobnie najstarszym rondem w Żorach. Dochodząc do niego skręciliśmy w lewo. Po lewej stronie mijaliśmy budynki które miały spełniać role wychowywali oraz ubojni, natomiast po prawej mały samotny budynek był kiedyś pomieszczeniem na jajka.A za nim były wielkie woliery które mogły pomieścić dziesiątki ptaków. Idąc dalej w kierunku parkingu nasz przewodnik wyjaśnił nam ze w piętrowym budynku po lewej stronie mieścił się agregat prądotwórczy, który miał zapewnić ciągłość dostarczania energii elektrycznej, bo bez niej to wszystko poszło by na marne." SKĄD PAN WIE O TYM MIEJSCU TAK DUŻO?"-zapytałem. "W LATACH KIEDY W PARTII PEŁNIŁEM BARDZO ODPOWIEDZIALNĄ FUNKCJĘ WRAZ Z KOLEGAMI PRZYJEŻDŻAŁEM TU ODPOCZĄĆ, ZABAWIĆ SIĘ.""A TAM"- tu wskazał palcem maleńki budynek po prawej stronie wśród drzew"ZNAJDOWAŁO SIĘ POMIESZCZENIE NA WAPNO KTÓRYM ODKAŻANO WYBIEGI". "WARTO SIĘ MU PRZYJRZEĆ DOKŁADNIE"(*)- powiedziałem i pierwszy skierowałem się do budynku. A tak w ogolę to nazywamy się Rafał i Szymon a pan. " JA MAM NA IMIĘ EDWARD". "ZARAZ ZARAZ EDWARD?" głośno pomyślałem. I z pytaniem na ustach obróciliśmy się do tylu w kierunku gdzie przed chwila znajdował się nasz tajemniczy przewodnik, ale na ścieżce nie było już nikogo. Czyżby cały ten czas towarzyszył nam duch, zjawa I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka. Z ustami na wpół otwartymi i wzrokiem zdziwionym staliśmy tak na ścieżce dłuższą chwilę. Różne rzeczy mogą nam się przytrafić w takich tajemniczych miejscach...

Additional Hints (Decrypt)

Cbgemroan yngnexn, pmlgavx xbqój DE, benm manwbzbfp yvpmol fgnyrw "CV" m 15 plsenzv cb cemrpvaxh. (*) - gh wrfg cbqcbjvrqm pb qb ybxnyvmnpwv fxemlaxv svanybjrw.Enzn bxan.

Decryption Key

A|B|C|D|E|F|G|H|I|J|K|L|M
-------------------------
N|O|P|Q|R|S|T|U|V|W|X|Y|Z

(letter above equals below, and vice versa)