Drogi Keszerze, mój samochodzik kochany
jeździ ostatnio znowu zagniewany.
Nie wiem o co mu tym razem chodzi
czy już się ze mną rozwodzi ?
To małe autko, idealne dla mnie, chudziny
lecz nie zabiorę nim raczej swojej rodziny.
Dwadzieścia latek już ma
no i jeszcze się jakoś kupy trzyma.
Rdzę przykryłam taśma klejącą,
taką czarną, trochę odstającą.
Kolory blachy co najmniej trzy
wspominałam już o rdzy…
Coś tam w nim rzęzi, coś tam stuka
czasem mechanik usterek poszuka,
Ale !!! co mu się najbardziej chwali,
za każdym razem od razu zapali.
O hamulcach wspominać nie będę
bo się szybko samochodzika jeszcze nie pozbędę.
Żona niech sobie lepszym autkiem szosuje
a ja mojego autka nie zezłomuję.
Ostatnio rano, zanim wyruszę
tak pięknie go proszę:
A ty się sprzęgiełko tak nie nadymaj
I jeszcze chociaż miesiąc wytrzymaj.
Dlatego kochani moi, mili
gdybyście mnie w samochodzie na drodze zobaczyli,
radzę wam dobrze, tak od razu
zdejmijcie nogę z gazu.