
Urodziła się 4 listopada 1982 roku w Warszawie, w bardzo usportowionej rodzinie. Matka Teresa rzucała dyskiem, ojciec Robert podnosił ciężary – był szósty na igrzyskach w Moskwie.
Swoją przygodę ze sportem zaczęła od wioślarstwa (medal mistrzostw Polski juniorów) i podnoszenia ciężarów (brązowy medal mistrzostw Polski seniorów w 1994 w kategorii 59 kg z wynikiem 102,5 kg). W wieku niespełna 14 lat zdobyła złoty medal seniorskich mistrzostw kraju w podnoszeniu ciężarów ustanawiając zarazem rekord Polski. Niedługo po tym wydarzeniu wprowadzono przepis, że w zawodach można startować od 15. roku życia, więc Kamila zdecydowała się zmianę dyscypliny. W marcu 1996 roku Kamila przyszła do warszawskiego klubu Legia, gdzie ćwiczył jej brat. Za namową trenera Zbigniewa Pałyszko rozpoczęła treningi rzutu młotem. Już po po dwóch miesiącach, pobiła rekord kraju seniorek wynikiem 47,66. Była najmłodszą rekordzistką Polski w historii. Od 1996 roku regularnie zdobywała tytuły mistrzyni Polski. Rok później była już mistrzynią Europy juniorek.W 2000 roku, mając niespełna 18 lat, zdobyła złoty medal igrzysk olimpijskich w Sydney. W finałowym konkursie jako jedyna przekroczyła 70 metrów, bijąc rekord Polski oraz rekord świata juniorek wynikiem 71,16 m. Późniejsze starty w igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach świata nie przyniosły jej medali, ale wciąż zajmowała miejsca w czołówce. Najwyższe, czwarte lokaty zajęła podczas mistrzostw świata w Edmonton (2001) i Osace (2007). W igrzyskach w Atenach (2004) była 5., a cztery lata później w Pekinie spaliła wszystkie trzy próby.Sukcesy odnosiła natomiast w mistrzostwach Europy. W 2002 roku wywalczyła srebrny medal, a w 2006 r brązowy.
Chciała być policjantką. Wybrała rzut młotem, ale pasja do munduru została. Dlatego pomimo nawałów treningów, wstąpiła do oddziałów prewencji w podwarszawskim Piasecznie. Jako sierżant instruktor doskonaliła policjantów w walce. Ostatnio reprezentowała Gwardię Warszawa.
Czuła się źle od igrzysk w Pekinie, czyli od pół roku. Nie mogła oddychać, dusiło ją. Była tam w fatalnym stanie. Po powrocie z igrzysk chodziła do lekarzy sportowych, pytała, co jej jest. Bolały ją a to plecy, a to kolana i ciągle miała problemy z oddychaniem. Po igrzyskach w Pekinie Skolimowska przeszła operację przepukliny, nie trenowała, więc przez jakiś czas wszystko było w porządku. Ale potem znowu zaczęła mieć duszności, znowu musiała przerywać treningi.
W lutym 2009 wyjechała na zgrupowanie do Portugalii. 18 lutego jeszcze przed treningiem skarżyła się na złe samopoczucie. W jego trakcie nagle zasłabła. Przewieziono ją do szpitala w Vila Real de Santo Antonio. Zawodniczka czuła się coraz gorzej. Nagle straciła przytomność. Koledzy zaczęli ją cucić i wezwali karetkę. Iskra nadziei Kamila odzyskała przytomność, ale ambulans zabrał ją do szpitala. W karetce doszło niestety do kolejnego kryzysu. Polska mistrzyni ponownie straciła przytomność. Podjęto próbę reanimacji, która trwała ponad godzinę. Ale nie udało się jej już uratować.
Przyczyną śmierci okazał się zator tętnicy płucnej spowodowany nierozpoznaną zakrzepicą.
Pogrzeb miał miejsce 26 lutego 2009. Prochy Kamili Skolimowskiej spoczęły w grobie przy Alei Zasłużonych na Cmenterzu Wojskowym na warszawskich Powązkach. Na tablicy nagrobnej została wypisana inskrypcja: "Odchodzimy wtedy, kiedy lepsi już nie możemy być".