Doktor habilitowany Iksiński siedział przed monitorem w swojej słabo ogrzewanej pracowni i patrzył bez większej nadziei na kolejne kolumny arkusza kalkulacyjnego.
"Nic z tego nie wyjdzie" - mamrotał do siebie - "żeby nie wiem co...".
"Taki Ygrekowski powiedzmy, no ten owszem... i tematyka bardziej chwytliwa i czasopisma lepsze i współpraca międzynarodowa mu wyszła... Profesor w młodym wieku, 243 opublikowane teksty, czytywane, znane w kręgach, zapraszany na konferencje, ech... taa i u niego... zerknijmy...". Iksiński poklikał chwilę intensywnie, po czym zastygł niczym surykatka wlepiając oczy w ekran: "Taaa... 50... no właśnie... to co innego. A u niego żenada... nędzne 14...".
Łyknął zimnej kawy.
"Ech, gdyby tak moje prace były tak popularne" - rozmarzył się Iksiński - "skanowane przez doktorantów w połowie uniwersytetów świata, komentowane w Science, wymieniane na Researchgate... Po sto, po dwieście cytowań na artykuł" - popuszczał wodze fantazji. "Oczywiście nie miałbym ich 48, tylko 348 - i te wywiady, nagrody prezesów uznanych towarzystw, gratulacje, profesura belwederska już za rok... ".
Złapał leżącą na stole kartkę i nerwowo zaczął kreślić. "I to by było... to by było...". Potrącona łokciem kawa zafalowała w brudnym kubku. "To by było to!". Patrzył usatysfakcjonowany na dwucyfrową liczbę. Poczuł się bardzo dumny i łaskawie zgodził się na kompromis z samym sobą: "Dobra niech już ta 95 ma 89, a niech tam!".
Opadł na fotel i założył ręce za głowę, uśmiech nie schodził mu z twarzy a oparte na piętach nogi wprowadziły mebel w ruch półobrotowy. "Nawet gdyby żona Ygrekowskiego - też jest niezła" - zgodził się - "nawet gdyby wspólnie... ona napisała zdaje się coś koło stu pięćdziesięciu... te z okresu postdoca w Norwegii najlepsze" - przypominał sobie mozolnie karierę naukową koleżanki z piętra niżej, - "więc nawet gdyby wziąć te jej...". Zatrzymał fotel i nerwowo poklikał. "Eeee, co prawda trzydziesta siódma ma jeszcze 76, ale już trzydziesta ósma tylko 37...". Zakręcił się w fotelu, "więc Ygrekowscy - nawet razem - to dno!" - skonstatował z wyżyn swej imaginacji. "Dno!!!".
Jego wzrok zatrzymał się nagle na stojącej w drzwiach postaci. Szefowa.
- Widzę, że ma Pan świetne wyniki, skoro tak radość Pana rozpiera. Za 15 minut proszę złożyć ankietę na moim biurku. Jeszcze tylko Pańskiej nie ma.
Marzenie Iksińskiego prysło w jednej chwili jak bańka mydlana.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Gdyby nieszczęsny naukowiec je spełnił i nie pomylił się w obliczeniach mógłby może znaleźć skrytkę:
N52° 12.Ygrekowscy razy cztery
E020° 58.Iksiński razy osiem