W czasach dawniejszych, niż mogliby pamiętać mieszkańcy średniowiecznego grodziska położonego na niedalekiej Wielkiej Żuławie, okolice Jezioraka nawiedzał ogromny czerwony orzeł. Naukowcy toczą do dziś dnia spór o to, dlaczego drapieżna bestia upodobała sobie właśnie te miejsce i czy rzeczywiście był to orzeł. Niektórzy specjaliści z dziedziny drakologii przypuszczają, że mógł to być smok - stworzenie dość popularne w tamtych czasach. Dla naszej opowieści istotniejsze od sporów uczonych jest to, że wiecznie głodna bestia budziła grozę w całej okolicy. Co noc spadała z nieba z potwornym rykiem i ziejąc ogniem pustoszyła gospodarstwa w poszukiwaniu pokarmu. Żeby ochronić życie i mienie, mieszkańcy tych ziem postanowili złożyć ofiarę. Przeprawili barką przez jezioro stado bydła i pozostawili je na wyspie. Nasz orzeł (a może smok) przyjął dar z zadowoleniem i od tej pory pozostawił ludzi w spokoju. Corocznie, kiedy potwór budził się ze snu zimowego, czekała na niego żywa uczta pod postacią krów, byków i owiec. Minęły wieki i bestia też przeminęła, ale okoliczna ludność pamiętała o strasznych czasach i na wypadek ich powrotu, wciąż wiosną przewoziła na wyspę bydło, które nienaruszone wracało jesienią na stały ląd. Tak wyspa zyskała miano Krowiej, a miejscowa legenda opowiada o smoku z Scholtenbergu (patrz internet).
Jak to na ogół bywa, nie wszystko w niej zgadza się z faktami, poczynając od tego, że smoki nigdy nie istniały.
Ale Czerwony Orzeł jak najbardziej!

Jeżeli starcza Ci odwagi możesz odnaleźć jego gniazdo ukryte w północnej części wyspy. Konieczny może okazać się towarzysz wyprawy. Jeśli wybierasz się w pojedynkę zabierz ze sobą linę albo drabinę. Trudność skrytki to terenowa piątka - nie tylko z powodu lokalizacji na wyspie. Kesz jest na wysokości około 7 metrów i chociaż nie wymaga specjalistycznego sprzętu, może być niebezpieczny. Mierz siły na zamiary.
Na koniec the Oscar speech:
Dziękuję IggyPL za pomoc w założeniu skrytki. Bez Jego udziału ten film nie powstałby.