Skip to content

jasielskie legendy #08 Legendy Liwocza Traditional Cache

This cache has been archived.

Galician Reviewer: Skrytka jest zbyt długo nieaktywna, więc jestem zmuszony ją zarchiwizować.

More
Hidden : 5/23/2017
Difficulty:
1.5 out of 5
Terrain:
1.5 out of 5

Size: Size:   micro (micro)

Join now to view geocache location details. It's free!

Watch

How Geocaching Works

Please note Use of geocaching.com services is subject to the terms and conditions in our disclaimer.

Geocache Description:

bop


Legendy Liwocza

Z górą Liwocz związanych jest kilka pięknych podań. Jedno z nich mówi nam o wielkim kamieniu leżącym u jego stóp. Podobno pozostał po starym pustelniku, który na nim przez wiele lat modlił się i pokutował za swe grzechy. A że trwało to bardzo długo, to od klęczenia wyżłobiły się dwa dołki, które do dziś pozostały. Ponoć, gdy wybudowano Biecz, na szczycie Liwocza istniało już znacznie wcześniej nie mniejsze miasto. Połączono je ze sobą podziemnym tunelem, którym Królowa Jadwiga uciekała z grodu bieckiego przed Tatarami. Gdy dotarli oni w pościgu pod Liwocz, tak znajdujące się tu miasteczko, jak i sam tunel zawaliły się na głowy tatarskich oddziałów, zapadając się pod ziemię. Inna wersja tej legendy mówi, że tymi zasypanymi mieli być rycerze polscy, którzy następnie zasnęli wielowiekowym snem. Oprócz wspomnianych istnieje równie mało znana legenda ściśle związana z Liwoczem. Jak daleko sięga pamięć ludzka, szczytami wzgórz na czele z Liwoczem i Rysowanym Kamieniem biegła droga handlowa, po której od czasów starożytnych ciągnęły wozy kupieckie. Często na nie napadały lokalne bandy zbójców i rabusiów. Bandyci mieli swe kryjówki w nieprzebytych borach, które rozpościerały się wokół. Przy trakcie handlowym stała drewniana karczma, w której równie często, jak zdrożeni kupcy bywali i zbójcy. Nieraz ławy uginały się od jadła i napojów, a towarzystwo bawiło się do świtu przy dźwiękach skrzypek. Z czasem hulanek było coraz więcej i liczba przygrywających muzyków się zwiększyła. Mieszkańcy okolicznych wsi mówili, że kto przekracza próg karczmy zapomina o całym wiecie. Faktycznie, kto tam wstąpił, tańcował bez opamiętania, opróżniał gąsiory wina i kufle piwa, swawolił i klął. Na porządku dziennym były te rozmaite rozboje i krwawe bijatyki. Wszystko to siało wokół zgorszenie i odrazę. W kocu rozgniewał się z tego powodu sam Pan Bóg. Bolał nad tym, że poczciwy, pracowity i bogobojny lud musi patrzeć na to co się dzieje w tej kolebce grzechu. Nic przeto dziwnego, że którego letniego przedpołudnia, kiedy mieszkańcy okolicznych wsi żęli zboże, w karczmie pojawił si wysłannik piekła. Wokół panowała niczym niezmącona cisza. Kilku całonocnych pijanych biesiadników i grajków kapeli leżało pokotem w izbie i spało. Gdy czart przekroczył próg karczmy świsnął we dwa palce tak silnie, że wszyscy śpiący zerwali się na równe nogi. Zbledli i stanęli jak wryci. Tymczasem wysłannik piekieł wypatrzył sobie jednego z grajków, po czym pochwycił go za kark i pociągnął za sobą. Kiedy znaleźli się już w lesie, diabeł wyjawił chłopu, że za jego długoletnie występki w karczmie zabiera go do otchłani piekieł. Wówczas grajek podrapał się z frasunku w głowę, pomyślał i pogodzony z losem zwrócił si do czarta tylko z jedną prośbą. Zapytał czy może zabrać ze sobą swój instrument. Diabłowi spieszyło się, machnął wic ręką na znak zgody i wrócili do karczmy. Stwierdzili, że jest ona pusta. Grajek zabrał swoje skrzypki i udali si w kierunku lasu. Tam nagle przystanęli. Przed nimi otworzyła się ziemia i diabeł nakazał chłopu skoczyć w otwartą otchłań. Markotno zrobiło się grajkowi, gdy żal mu było opuszczać ziemski świat i swoich kompanów. Zawołał więc – Zgiń, przepadnij maro! Nic mu to nie dało, rozzłociło jedynie czarta, który popchnął go z całej siły i razem wpadli w ciemną czeluść. I odtąd grajek z liwockiej karczmy przygrywa w piekle lucyferom, diabłom, czartom i biesom. A w miejscu, gdzie pochłonęło go piekło nieraz słyszano spod ziemi zawodzenie tęsknej i pełnej lamentu melodii na skrzypcach. Kto tych dźwięków doświadczył, z sercem na ramieniu zmykał z doliny, którą nazwano „Piekło”.

Żródło: Legendy jasielskie red W. Hap, F. Jałosińska, B. Masteja, ISBN 83-908141-9-6 Jasło 2002

Additional Hints (No hints available.)