Śpiący rycerze spod „Gródka”
Z masywem Liwocza, z Brzyskami, a konkretnie ze wzgórzem „Gródek” wiąże się kilka legend. Jedna z nich mówi o istnieniu tam pod ziemi złotego żłóbka, pod którym śpi wielowiekowym snem armia polskich rycerzy. Przybyli oni na ten teren wraz z którym z władców Polski z rodu Piastów. Śpią zakuci w zbroje, pod głowami maj siodła, pod ręką broń. Nieopodal nich stoją gotowe w każdej chwili do galopu ich piękne konie. Czuwa nad nimi tylko jeden strażnik. Przed laty, w czasie upalnego lata pod „Gródek” dotarł młody drwal z Brzysk o imieniu Michał. Na ramieniu niósł siekierę i parcianą torbę na rzemieniu. Widać wesoło mu było na sercu, bo podśpiewywał sobie pod nosem. Szukając nieco cienia by móc usiąść i zjeść kawałek chleba z serem, natknął się na ukryte w zaroślach wejście do groty. Z ciekawości postanowił wejść do środka. Po kilku metrach napotkał strażnika. Młodzieniec przeraził się nie lada. Stary rycerz jednak uspokoił go i poprosił o pomoc: - Potrzeba mi wiele wiader wody aby ugasić pragnienie naszych koni. Ty musisz mi ją dostarczyć. Młody i przejęty chłop tylko skinął głową. Otrzymał nosidło i dwa drewniane wiadra i wyruszył do pobliskiej studni. Niebawem przyniósł pierwsze wiadra pełne wody. Potem odwracał tak kilkadziesiąt razy. Zmęczył się bardzo. Po jakimś czasie uzbrojony strażnik podziękował mu i wręczył kilka złotych dukatów. Kiedy przybiegł do rodzinnej chaty z wypiekami na twarzy opowiedział domownikom o przebytej przygodzie. Pomimo pokazywanych złotych dukatów nie chcieli uwierzyć w to, co usłyszeli. Wziął więc ze sobą ojca i dwóch braci i udał się pod „Gródek”. Na próżno jednak szukali tajemnego wejścia do groty. Przepadło jak kamień w wodę. W słowa młodzieńca uwierzył jednak jego sędziwy dziadek, który opowiedział wszystkim domownikom, że od swego ojca słyszał, e faktycznie pod „Gródkiem” jest złoty żłóbek, pod którym śpią kamiennym snem rycerze. Co roku w dzień Bożego Narodzenia przyjeżdża tam król w pięknej, złotej zbroi, przygląda się temu miejscu i odjeżdża. Kiedy jednak, kiedy zajdzie wielka potrzeba i przyjdzie największe zagrożenie, król przygalopuje na białym koniu, a ten kopytem przewróci żłóbek, który obudzi wojsko. Słowa seniora rodu utwierdziły w domownikach przekonanie, że Michał nie kłamał, a pieniądze, które przyniósł uczciwie zarobił. Zakupił za nie spory kawał ziemi. Pracując ciężko dorobił się własnego gospodarstwa. Później ożenił si z piękną dziewczyną. Doczekali się czwórki dorodnych dzieci. Przechodząc nieraz obok „Gródka” rozglądał się wśród zarośli za pamiętnym wejściem do groty. Nigdy już go jednak nie zobaczył.
Żródło: Legendy jasielskie red W. Hap, F. Jałosińska, B. Masteja, ISBN 83-908141-9-6 Jasło 2002