Cmentarz Żydowski w Brzezinach
To były rozdzierające sceny. Symcha Keller, przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Łodzi, nie zapomni ich, póki żyje. Pod koniec lat 80. grupa Żydów, cudem ocalałych z getta i obozów koncentracyjnych, przyjechała z zagranicy do rodzinnych Brzezin. Była to pierwsza wizyta tak dużej grupy brzezińskich Żydów po II wojnie światowej.
Chcieli odwiedzić swoje rodzinne strony i pomodlić się nad grobami bliskich na miejscowym cmentarzu. - Stanęli nad grobem ojca czy matki i zamiast grobu zobaczyli wielką, pustą dziurę w ziemi - opowiada Symcha Keller. - Dla każdego byłoby to straszne przeżycie. Ludzie płakali, rzucali się w te doły, całowali ziemię.
Co się stało z nagrobkami i kośćmi pochowanych Żydów? Większość zniszczyli Niemcy, używając macew, czyli płyt nagrobnych, do budowy grobli na Mrożycy i utwardzenia dróg. Ale - zdaniem Symchy Kellera - jeszcze gorszej rzeczy dopuściły się ówczesne władze. Cmentarz żydowski w Brzezinach na początku lat 70. stał się... kopalnią piachu i żwiru budowlanego. Z dwóch trzecich powierzchni cmentarza razem z ludzkimi kośćmi wywożono piach i żwir, które używano później do produkcji prefabrykatów budowlanych. Prawdopodobnie w wielu ścianach brzezińskich, i nie tylko, domów są zmielone ludzkie kości, pochodzące z tego cmentarza.
źródło: www.dzienniklodzki.pl