Mikołaj Spytek Ligęza z Bobrku herbu Półkozic (1562 – 1637) był najstarszym synem Mikołaja, kasztelana wiślickiego i kasztelanki krakowskiej Elżbiety z Jordanów. Sam, w wieku 28 lat, również został kasztelanem czechowskim (w 1590 r). W 1592 otrzymał starostwo żydaczowskie, zaś 11 lipca 1603 r. objął starostwo bieckie, a w 1613 został kasztelanem żarnowskim, w 1614 starostą ropczyckim, a w końcu w 1619 r. także i kasztelanem sandomierskim. Dzięki swojemu pierwszemu małżeństwu z Zofią Rzeszowską (a żonaty był trzykrotnie) został właścicielem grodu nad Wisłokiem i okolicznych wsi. Dodatkowo, po rodzicach dziedziczył ogromne włości, m. in.: Gorzyce, Dąbrowa (obecnie Tarnowska), Głogów, Sędziszów i in. Był sprawnym gospodarzem stąd szybko pomnożył swój majątek. Znany był także i z tego, że potrafił się efektywnie procesować, a i zajazdem na sąsiadów nie gardził. Stawiał się sąsiadowi Stadnickiemu (znanemu jako Diabeł Łańcucki) czy zapuszczającym się na te ziemie Tatarom. Poza tym był aktywnym posłem na sejm, a jego porywające mowy wydano nawet drukiem.
Czasy, w których przyszło mu żyć, były niespokojne dlatego gospodarz Rzeszowa postanowił nadać miastu charakter obronny, a całość otoczył wodami: Wisłoka, Przyrwy i Mikośki. Ale nie zapomniał także o rozwoju gospodarczym Rzeszowa.
Aktywnie wspierał i finansował rozbudowę miasta. Rozwijał handel bydłem i zbożem, które spławiał Wisłokiem do Gdańska. W tym celu, w Rzeszowie na Podpromiu, założył port rzeczny z magazynami i całym niezbędnym do jego funkcjonowania zapleczem. Dbał o szlaki komunikacyjne, jako o życiodajne arterie i budował mosty. Wśród poddanych znany był także ze swej hojności. Zwłaszcza biedni mogli na niego liczyć. Jednak ten potężny i wpływowy magnat nie miał dla siebie odpowiedniej siedziby. Kazał ją dopiero wznieść na wysokiej skarpie górującej Wisłokiem. A, że oprócz swojej gospodarności był Ligęza także i człowiekiem przesądnym, to wzorem tutejszych mieszczan i okolicznych chłopów, postanowił by i w jego nowym domu zawsze było bogactwo i dostatek. I tak „jak gospodyni w kurzym gnieździe jajko, tak zawany „pokładek” kładzie, by do niego innych jajek kury donosiły, jak ci Rzeszowianie, którzy grosik w portfelu trzymają, by inne pieniążki przyciągał i by ich nigdy nie brakło” tak i Spytek Ligęza kazał w mur zamkowej wieży złotą cegłę wmurować! Jak widać przyniosło to efekt, gdyż mury rzeszowskiego zamku rosły, komnaty piękniały, a zawieszone na ścianach obrazy i ustawione rzeźby świadczyły o guście i zamożności gospodarza. Nie dane było jedynie Mikołajowi Spytkowi Ligęzie doczekać... zakończenia budowy i zobaczyć siedzibę swoich marzeń.
No cóż... c'est la vie!
Niestety postawiony przezeń zamek również nie dotrwał do naszych czasów. Obecna budowla została wzniesiona w latach 1902-1906 na miejscu dawnego zamku Lubomirskich. Z niegdysiejszego założenia zachowano jedynie wieżę bramną i bastionowe fortyfikacje.
Źródło:
Czarnota M., Serwis Informacyjny Urzędu Miasta Rzeszowa; Podania, legendy i opowieści z Rzeszowa i okolic.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mikołaj_Spytek_Ligęza