Pewnie wszyscy już słyszeli o rzezi wołyńskiej. Jeśli nie, krótkie przypomnienie: według IPN w latach 1943-1945 na Wołyniu i Lubelszczyźnie zginęło około 100 tysięcy Polaków w ramach zaplanowanej akcji ludobójczej. W walkach z polską samoobroną i akcjach odwetowych zginęło ok. 12 tys. Ukraińców. Do historii przeszła obrona Przebraża czy masakra w kościele w Kisielinie (kto nie zna, polecam o tym poczytać).
Ja sam z tą kartą polskiej historii jestem związany zarówno przez rodzinę ojca, jak i rodzinę żony (około połowę jej rodziny na zawsze zostało w wołyńskiej ziemi).
Ale dzisiaj nie o tym. W Lublinie, tuż przy murze cmentarza na Lipowej znajduje się mały skwerek, noszący dumną nazwę Skweru Ofiar Wołynia. Dziś stoi tam głaz na granitowym podeście z napisem „W hołdzie Polakom z Wołynia i Kresów Południowowschodnich, ofiarom ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1939-1947".
Kesz w sąsiedztwie pomnika.
Po prostu odkręć.
W środku tylko logbook, weź coś do pisania.