Rozdział I
Dawno, dawno temu w puszczy pszczyńskiej niedaleko jeziora paprocańskiego rozpoczął się wieczór babiego lata. Było ciepło a lekki wiaterek znad jeziora głaskał las. Drzewa radośnie witały nadchodzący chłód nocy po długim gorącym dniu. O tej porze kasztany, żołędzie i inne owoce spadały z hałasem w ściółkę płosząc drobne ssaki i owady. Dąb, bohater tej historii szumiał szczęśliwie liściastymi konarami zadowolony że kolejne lato udało się znakomicie, obrodził w wiele żołędzi i wzmocnił konary. Dumnie podążał śladami najstarszych dębów polskich zamierzając kiedyś tak jak one zostać królem puszczy.
Niebo pociemniało bardziej i szybciej niż poprzedniego wieczora. Wiatr się wzmógł a po chwili z nieba zaczęły spadać krople ciepłego deszczu. Drzewa powitały deszcz z wielkim entuzjazmem, małe korzonki przyczepione do potężnych korzeni zaczęły się poruszać czekając na wilgoć. Ale wiatr wzmógł się jeszcze bardziej i bardziej. Pierwsze gałęzie starych drzew zaczęły się łamać z głośnym trzaskiem, liście porwane przez wichurę tworzyły małe trąby powietrzne. Las był głośny, las był rozszalały, las był groźny...
Wtedy właśnie wichura osiągnęła największą moc, ściana wiatru niczym taran uderzyła w drzewa. Nasz dąb zachwiał się i nagle korzenie nie wytrzymały podmyte przez pobliski strumyk i dąb padł.
Inne drzewa spojrzały z litością na powalonego towarzysza, bracią dęby zapłakały, pochodziły od tego samego ojca, razem wzrastały przez kilkadziesiąt lat. Las wiedział, że teraz naszego dęba czeka powolna śmierć i za kilkanaście lat zamieni się w próchno.
Dąb strzaskany i połamany gdy już burza ucichła powiedział głośno. Będę walczyć będę żyć nie poddam się tak łatwo. Nikt za bardzo mu nie wierzył z litości nikt się nie odezwał.
Upłynął jeden rok potem drugi potem kolejne, dąb konary na które upadł wykorzystał jako podpory a te które miał w kierunku nieba rozwinął i zbudował nową koronę. Minęło kilkadziesiąt lat a nasz dąb nadal walczy i z tego co widać szybko się nie podda. Wszyscy w puszczy nazywają go Śpiącym Dębem.
Rozdział II
Ambitne plany pewnego ministra dały pozwolenie na największe od czasów II wojny światowej wycinanie lasów. Dzielny wojownik, którego drewno z powodu minionych historii było kiepskiej jakości, spokojnie spoglądał na pracujących wokół drwali. Nie czuł zagrożenia. Gdy nagle piła łańcuchowa ścięła całą koronę wojownika. Został tylko leżący pień. Nikt w lesie nie mógł uwierzyć w to co się stało. Czy to koniec? A może znów wojownik zaskoczy wszystkich? Dzięki odwiedzającym Wojownika keszerom zostały pamiątki zdjęcia dokumentujące nieustanna walkę.
Rozdział III
???
Skrytkę przygarnęła sąsiednia siostra brzoza i schowała ja pod swoimi korzeniami.