Historia dnia chwały :))
W latach 1917-1919 na terenie Francji zorganizowana została Armii Polska pod dowództwem gen. Józefa Hallera, popularnie nazywana od koloru mundurów Armią Błękitną. Jej szeregi zasiliło ponad 20 tys. polskich ochotników ze Stanów Zjednoczonych i Kanady.
Największe wzruszenie przeżywali żołnierze polscy przy przekraczaniu tymczasowej granicy polsko-niemieckiej. Artur L. Waldo jadący w transporcie z gen. J. Hallerem tak opisuje ten moment:
"O godz. 4 rano przejechaliśmy front polsko-niemiecki i stanęliśmy w Kąkolewie, o kilkanaście kilometrów na zachód od Leszna. Był dzień 20 kwietnia 1919 roku.
Tu opuściłem wagon i stanąłem na naszej starej polskiej ziemi. Łzy mimo woli do oczu mi napłynęły. Padłem na kolana i jak na relikwii świętej złożyłem pocałunek na tej polskiej ziemi. (...) Na dworcu w Kąkolewie, mimo zimna i nocnej jeszcze pory, powitał nas tłum rodaków. Nieustannie rozlegały się gromkie okrzyki na cześć gen. Hallera i jego wojska. W imieniu 1500 mieszkańców Kąkolewa przemawiał p. Calbecki. Na dworcu oddaje nam honory oddział 6 Pułku Strzelców wojsk powstańczych. Zbliżają się do nas panie polskie z PCK. Podają Generałowi chleb i sól, oraz z powodu Wielkiej Nocy dzielą się jajkiem z nim i z nami".
W tym samym dniu gen. Haller wysłał depeszę do Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego o następującej treści:
"Dnia 20 kwietnia rano przebyłem linię demarkacyjną w Lesznie w Wielkopolsce. Wojska polskie, powracające pod mymi rozkazami z Francji, Ameryki i Włoch wznoszą w tej chwili trzykrotny okrzyk na cześć Polski i Jej Naczelnika, gotowe walczyć o granice Polski".
Swoje spotkanie z Polską tak wspominał Jan Przyprawa jadący innym transportem:
"Z bijącym sercem czekamy na chwilę, gdy dotrzemy do granic odrodzonej Polski. Noc już zapadła, ale nikomu na sen się nie kleiło. Wreszcie około północy pociąg nasz wpadł na małą stację ustrojoną w zieleń i barwy narodowe. To Kąkolewo! Pierwsza graniczna stacja w odrodzonej Polsce. Na dworcu tłum ludzi. 'Witajcie Hallerczycy' – oto olbrzymi napis, jaki się nam rzucił w oczy. Ale pociąg nie zatrzymał się wcale. Minęliśmy pierwszą polską stację. Jakiś żal ogarnął nasze serca. Lecz po chwili pociąg zwalnia biegu, czuć, że hamulce ostro pracują, a następnie cofa się.
Okazało się, że prowadzący pociąg maszynista niemiecki chciał nas pozbawić śnionych chwil powitania Polski przy wjeździe do niej i dlatego nie zatrzymał się na stacji Kąkolewo, aż dopiero na wyraźny rozkaz dowódców transportu musiał pociąg wstrzymać i cofnąć go do stacji, którą minął".

http://www.dziennik.com/publicystyka/artykul/powrot-armii-blekitnej-do-polski-w-1919-r