Historia Centrum Spotkania Kultur sięga roku 1974, kiedy w Lublinie rozpoczęto budowę teatru i filharmonii, mających mieścić się w obiekcie zajmującym docelowo trzy sale widowiskowe o łącznej liczbie około 2300 miejsc. Początkowy zamysł autorstwa między innymi ówczesnego dyrektora Teatru Osterwy w Lublinie Kazimierza Brauna (notabene - ojca Grzegorza) zakładał powstanie niewielkiego teatru, ale decyzji podjętych w PZPR oraz warszawskich planistów zdecydowano się na budowę zdecydowanie większego gmachu: poza teatrem i filharmonią miało tam powstać centrum telewizyjno-teatralne, opera i pomieszczenia dla instytucji kulturalnych. Plotki głosiły też, że pod ziemią budowano bunkier połączony tunelem z ówczesną siedzibą KW PZPR, mieszczącym się w budynku po drugiej stronie Alei Racławickich, obecnie zajmowanym przez Uniwersytet Medyczny w Lublinie.
Budowę tego molocha jednak szybko przerwano z braku środków - przez wiele lat budynek stał niedokończony - doczekał się nawet oficjalnego miana "Teatr w Budowie". Ostatecznie w latach 1996–2000 ukończono remont części gmachu i przeniesiono do środka lubelski Teatr Muzyczny oraz Lubelską Filharmonię. Część pomieszczeń od strony ulicy Grottgera zaadaptowano na sale ćwiczeniowe Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.
Na przełomie października i listopada 2012 przystąpiono do rozbiórki części nieużytkowej gmachu, celem budowy w jej miejsce Centrum Spotkania Kultur. Trzy lata później, 22 listopada 2015 odbyło się uroczyste zakończenie budowy połączone z widowiskiem multimedialnym „Upadek Muru Lubelskiego" i odsłonięciem tablicy z nazwą Placu Teatralnego. Plac powstały po rozbiórce ogrodzenia budowy ma ok. 2,5 tys. m², oddziela centrum Lublina od miasteczka akademickiego i ma pełnić te same funkcje, co CSK.
Kesz to preforma, w środku logbook i ołówek. Ukryta na niewielkim zaniedbanym skwerku tuż obok CSK. Miejsce to dawniej nosiło nieformalną nazwę "Zaułek Świętego Komórkowego", bo w czasach, kiedy "Teatr w Budowie" był rzeczywiście teatrem w budowie, wzdłuż płotu budowy prowadziła najszybsza droga z centrum na Miasteczko Akademickie, gdzie wieczorami przesiadywali amatorzy cudzych telefnó komórkowych i uliczni psychologowie, co często pytali się przechodniów czy mają może jakiś problem. Obecnie miejsce jest dość bezpieczne, ale wieczorem nie warto tam jednak chodzić w pojedynkę, bo mogą przesiadywać tam od czasu do czasu amatorzy piwka (i nie tylko) pod chmurką.
UWAGA: w pobliżu znajduje się kesz z innego serwisu, tak więc zwracaj uwagę na to, co znajdujesz. Interesuje Cię kesz - preforma. Zamaskuj tak, jak było!