...W każdej klatce schodowej stwórzcie »kółko Jawnutki« w celu zbiorowego słuchania Waszego pisemka. Mamy mało papieru i jeden egzemplarz musi starczyć na kilkanaście klatek. »Jawnutka« prosi, żebyście do niej napisały. Listy do »Jawnutki« należy oddawać w mieszkaniu 104 (9 klatka) na IV kolonii WSM w godzinach 14—18. Na każdy list będzie wydrukowana niezwłoczna odpowiedź w »Jawnutce«. Redakcja”

Pismo było tworzone przez społeczników – mieszkańców Żoliborza. Inicjatorem powstania „Jawnutki” był Andrzej Nowicki ówczesny kierownik referatu kulturalno-oświatowego Ekspozytury Starostwa Powstańczego Warszawa – Północ. Tak powstanie pisma wspomina wchodząca w skład zespołu redakcyjnego Wanda Wawrzyńska:
W okresie powstania zostałam powołana przez Starostwo Żoliborz (...) na opiekunkę dzieci osiedla WSM. W tym samym czasie (chyba po drugiej połowie sierpnia 1944) Andrzej Nowicki, mieszkający tak jak i ja na IV Kolonii WSM, ul. Krasińskiego 18, wystąpił z projektem wydawania dla dzieci codziennego pisma, w celu zainteresowania malców lekturą i uchronienia w ten sposób od grożących im na podwórku pocisków. Projekt wydał się nam zrazu mało realny do wykonania, choć w zasadzie słuszny, tym słuszniejszy, że należało starsze dzieci rzeczowo informować o tym, co się wokół nich dzieje. Słuszność motywów zwyciężyła. Powstał komitet redakcyjny, w skład którego weszła dr Janina Przeworska, Maria Kownacka, dr Zofia Bohuszewicz, Andrzej Nowicki i ja”
Zasięg pisma ograniczał się do terenów powstańczego Żoliborza, a także częściowo Bielan, Marymontu i Powązek. W pierwszych dniach sierpnia 1944 r. powstała tu specyficzna struktura samorządowa zwana „Rzeczpospolitą Żoliborską”. Była ona oddzielona od reszty Warszawy silnie bronioną przez Niemców linią kolejową i Dworcem Gdańskim. Natomiast z drugiej strony znajdowała się Puszcza Kampinoska stanowiąca połączenie z resztą okupowanego kraju. Wojska niemieckie ograniczały się w tym rejonie do niedopuszczenia bezpośredniego połączenia pomiędzy siłami powstańczymi po obu stronach torów kolejowych linii obwodowej. Dzięki temu Żoliborz mógł się cieszyć trochę szerszym oddechem, co oczywiście nie znaczy, że nie był bombardowany, ostrzeliwany ze wszystkich możliwych stron i nie toczyły się tu krwawe, i zacięte walki.

Co można było znaleźć na stronach „Jawnutki”, a potem „Dziennika Dziecięcego”? Wierszyki i opowiadania dla najmłodszych, przedruki z przedwojennych pism dziecięcych („Promyk”, „Płomyczek”, „Słonko”), krzyżówki, zagadki, konkursy, ale też informacje o postępach wojsk alianckich na różnych frontach Europy, „newsy” o sukcesach wojsk powstańczych, czy kącik higieniczny w którym można było się dowiedzieć np. jak w wojennych warunkach własnoręcznie zrobić mydło. Zachęcano także do zakładania przydomowych ogródków warzywnych i informowano o konieczności oszczędzania wody pitnej. Ważną pisma stanowiły działy kontaktu z czytelnikami, gdzie drukowano nadsyłane do redakcji listy.
Jawnutka” i „Dziennik Dziecięcy” ukazywały się „ku pokrzepieniu serc” najmłodszych uczestników Powstania Warszawskiego, w którym największe straty poniosła właśnie ludność cywilna. To naprawdę zadziwiające, że pomimo trudności kolejne numery obu pism publikowane były codziennie. Ostatni numer ukazał się 23 września, czyli na tydzień przed kapitulacją „Żoliborza”. Powodem były „trudności techniczne”, czyli brak materiałów drukarskich. Redakcja zapowiadała jeszcze podział pisma na „Jawnutkę” dla dzieci młodszych i „Młode Bractwo” skierowane dla młodzieży. Niestety, nie udało się zrealizować tych planów. Do dziś przetrwało tylko kilka egzemplarzy gazetki. Część z nich znajduje się w rękach prywatnych, pozostałe zostały przekazane Muzeum Powstania Warszawskiego.
Na podst. Z dziejów prasy Powstania Warszawskiego ("Jawnutka" i "Dziennik Dziecięcy"). Rocznik Historii Czasopiśmiennictwa Polskiego 10/2, 171-187, 1971