Zapraszam Was na subiektywny wspomnieniowy spacer po dzielnicy Gdańska, która jest mi szczególnie bliska. Bo to tutaj mieszkałam od najmłodszych lat i cały czas jestem tu blisko. Wszystkie wspomnienia z dzieciństwa, szkoły, liceum, studiów, pracy… Ah… Zabiorę Was w bliskie memu sercu i pamięci miejsca, chociaż i tak nie da się wszystkich „okeszować” ;-) Zapiszcie cyfro-liczbę, być może niebawem się przyda. A tymczasem - chodźmy dalej!

Dzieciaki zawsze znajdą sobie górkę. Zawsze. My także znaleźliśmy. Było ich kilka, mniejszych, rozrzuconych gdzieś między blokami, pozostałości po budowie osiedla, których nikomu nie chciało się niwelować. Zostały, zarosły trawą, a nam niewiele było trzeba - trochę śniegu, sanki, własne spodnie, później modne jabłuszka ;-)
Ale była na osiedlu, w naszej okolicy, spora górka. Obecnie znajduje się tu scena i obiekt sportowy - bieżnia, korty, boiska i plac zabaw dla dzieci. Ale jeszcze nie tak dawno zbiegała się tu dzieciarnia z osiedla i wyślizgiwała śnieg do żywego lodu! Starszaki zjeżdżali na nogach na butach albo łyżwach, mniej odważni - na własnej pupie, sankach, nartach (krótkich, długich), na sobie nawzajem. Dziesiątki dzieciaków - harmider, krzyk, śmiech, piski i wrzaski. Wchodzący na górkę nigdy nie byli pewni czy tam wejdą - czy nie zostaną ściągnięci za rękaw przez kumpla dowcipnisia który właśnie pędzi na złamanie karku na ślizgawce. ;-) Rodzice nie mogli nas ściągnąć do domów, a jak już wracaliśmy - byliśmy zmarznięci, mokrzy, z porozdzieranymi spodniami-ortalionami, kurtkami, pogubionymi rękawiczkami, głodni, zachrypnięci, z wypiekami na twarzy. Ale szczęśliwi, no i spaliśmy potem jak aniołki. Kolejnego dnia do szkoły, obiad w domu, i ciach - na górkę. Pomyślcie co się tu działo w czasie ferii zimowych ;-)
W lato, u podnóża górki, na placyku pojawiało się zazwyczaj wesołe miasteczko. Pamiętam wagoniki kolejki, były tam chyba karuzele… I znów - zbiegała się cała dzieciarnia, żeby się bawić ;-) I znów rodzice nie mogli nas zaciągnąć do domów, bo nawet jak kończyły się pieniądze, to i tak zostawaliśmy na dworzu, szwendaliśmy się po osiedlu, i plotkowaliśmy, plotkowaliśmy i plotkowaliśmy… ;-)
źródła: pamięć własna ;-)