Jak zakładaliśmy tego kesza to temperatura była na sporym minusie i w śniegu się można było pobawić, na sankach pozjeżdżać i nieźle zmarznąć. Dziś po zimie śladu nie ma, choć kalendarz twardo twierdzi, że jesteśmy gdzieś w jej połowie. No cóż proszę Państwa, taki mamy klimat...
Kontynuując naszą małą tradycję witamy zimę i zapraszamy do wymieniania co w niej lubimy, do czego zimą tęsknimy, a na co narzekamy. Z uwagi na fakt, że o prawdziwą zimę jest w obecnych czasach dość trudno mam propozycję, aby podzielić się z nami jakimiś super zimowymi obrazkami lub wspomnieniami ekstremalnych zim sprzed lat.
Mój stosunek do zimy jest od lat niezmienny, nie ukrywam, że się nie lubimy. Narzekam na zimno i najbardziej nie lubię pośniegowego błota. Wkurza mnie na maksa, że jak popada to zaraz się musi rozpuścić! Od czasu pojawienia się na świecie młodszych gromusi łatwiej jest mi jednak sięgnąć w głąb siebie i odnaleźć dziecko. Wtedy zima nie tak straszna, ulepię czasem bałwana albo pozjeżdżam na sankach:) A dzisiejsze dzieci mają trudniej o porządną zimę. Z dzieciństwa pamiętam takie lepsze zimy jak na przykład skakaliśmy do 1,5 metrowych zasp z kolegami po szkole, a pod drzwiami domu okazało się, że w zaspie prawdopodobnie zgubiłam klucz od domu. Oj działo się potem działo... Jak przez mgłę pamiętam też jak mama prowadziła mnie do przedszkola tunelem wykopanym w śniegu. Nie wiem ile ten tunel miał wtedy wysokości, ale pamiętam, że mnie jako dziecko przykrywał w całości.
Zapraszamy do wspomnień, marudzenia i pisania o zimie. A jak już sobie powspominacie to zapraszamy do odwiedzenia naszego letterboxa. Nie znajdziecie go na podanych kordach, ale w jego odnalezieniu mogą Wam pomóc bałwanki.

N53 - - , - - -
E18 - - , - - -
Ogłoszenie: Kesz został wyposażony w zimowe, ręcznie szyte certyfikaty dla pierwszej trójki. Jest też wood coin i kilka przedmiotów na wymianę. Pieczątka, tuszownica oraz pisaki stanowią stałe wyposażenie pojemnika i nie podlegają wymianie. Koniec ogłoszenia:)