Jak podejdziesz na współrzędne to zobaczysz drzewo a kesza podkleiłem pod tabliczke.
Sie bacz bo mugole i żulernia koło sklepu 24h nie próżnuje.
Hejhoj gokeczerska rodzinko. Dawno mnie tu nie było bo pracy w polu niedopszerobienia.
Ale mnie wujo Zbycho wczoraj zagadał o moje marzenie, że królem gokeczingu planowałem się stać. I że jak mi tam w tym idzie… Ja mu na to że mi to wróżka pokazała na festynie we wsi i ja w tom uwierzył, tylko że w realu mi to słabo szło więc se odpuściłem.
A na to mi wujo, że cienias jestem i że marzenia się same nie zrobią (on jakieś słowo z materiałem użył alem za głupi i żem nie spamiętał więc pisze jak umiem). I mi opowiastke strzelił, że jak se ciotkę upatrzył to tak se o niej marzyć zaczoł, że się z niom ohajta.I to se codziennie przed snem oglądał i że to było tak, jak by nasionko na glebę rzucił. A ciotka to była najleprza laska we wsi i się do niej wszystkie chłopy śliniły. A wujas ani piękny nie był (potwierdzam, nic się nie zmieniło) ani nawet bogaty. Szanse takie sobie były. To też – jak powiada – nieraz go zwontpienie opadło, ale on je odganiał jak te ptaki, co mu chcą ziarno z gleby wydziobać. I se na jednom złom myśl zara dziesięć dobrych wymyślał. A to u niego nie problem bo wujo taki mądry jest, że mu prezydenty i premiery a nawet prezesy nawet na sandała naskoczyć nie mogom. A że nie tylko mądry jest ale i uparty jak osioł, to wnet ciotkę zaczadził i w sobie rozkochał. I się z nią hajtnoł i ona za nim nawet dzisiaj patrzy jak cielak. A na koniec mi przygadał że sukcesy to nie z myslenia ale z robienia i ja se wtedy za punkt honoru obrałem, że kesza zmajstruje .
A jak kesz się zrodził? Toż przed snem żem z Matkobożom Gokeczerskom (mbg) pogadał żeby mi jakie natchnienie spuściła a ona mi że nie ma sprawy i żebym Burka dnia następnego obserwował. Se wiosna idzie i Buras szaleju dostaje. Jak jakom piesinkę zobaczy to normalnie nie uczymiesz tak za niom pogania. No i idziemy z Burasem na spacer a on do takiej jednej pudelki oko puszcza.

Jak to jej pani zauważyła, to Pusi zakazała na Burka się oglądać i się nie skundlać. I że … jakby co się zdarzyło, to by ona tego nie przeżyła. I na wszelki wypadek Pusię na ręce wzięła i w te pędy od nas oddalać się zaczęła.

Głupia bo pod nogi nie patrzała i się normalnie potkła. Suczka w bieg a Buras to się aż zjeżył i myślałem że mi rękę ze smycząm wyrwie z korzeniami. Ja go zaraz poddusiłem i zdławiłem, alem potem zaraz żem pomyślał, że mu się też na wiosnę coś od życia należy i niby przypadkiem smycz wypuściłem… Burek to normalnie jak perszing pognał i chyba mu się jakie geny charta zaktywowały.

Pusia na niego pod drzewem już czekała bo jej też w oko wpadł a Buras dobrze wie co Pusie lubią najbardziej… ponoć Pani do Pusi się nie odzywa… zazdrosna widać jaka. No i to drzewo Burkowej i Pusi miłości to nie było byle jakie tylko z historiom. I ja tom wam opowiem.
Albo nie, se sam przeczytaj o braciach (z fotki) co też przy roślinkach robili, tylko na większom skale jak wujo Zbycho. Lupe zostaw tylko kliknij w mały obrazek a on się powiększy - dwa piwka mnie ten myk kosztował ale warto było żeby zabłysnąć!!!

A domek też mieli niezgorszy co go możesz w Warszawce pooglądać. Poczytaj TUTAJ (kurde następne dwa piwka za to padły) albo gdzie indziej bo ja internetu do opisu wklepywać nie będę.
Aha, i dzięki mbg za wsparcie!
I trzymie za Was kciukasy że byście robili na GełoKeczingKom fajowe odlotowe kesze
trzy certy czekają i logbook com go trzy dni rzeźbił żeby był odlotowy