Firlej – obecnie jedna z dzielnic Radomia – to miejsce straceń, w którym według historyków w czasie hitlerowskiej okupacji zamordowano od 6 do nawet 15 tys. osób.
Aby masowe zbrodnie utrzymać w tajemnicy, od jesieni 1939 r. Niemcy zaczęli szukać miejsc oddalonych od zabudowań, ale położonych blisko dróg, bo skazańców dowożono na miejsce egzekucji samochodami. Na początku 1940 r. było w okolicy Radomia kilka takich lokalizacji, m.in. Las Kosowski niedaleko wsi Kończyce, przy drodze prowadzącej z Radomia do Kielc, tzw. Mysie Górki w okolicy Jedlni-Letnisko (dziś tereny nad zalewem w Siczkach), Mleczków niedaleko Cerekwi. Istnieją też świadectwa, że już jesienią 1939 r. pierwsze egzekucje zaczęły być przeprowadzane także na Firleju.
Początkowo były to wyroki wykonywane tajnie na pojedynczych osobach lub kilkuosobowych grupach. Niemcy rozpoczęli egzekucje osób skazanych na karę śmierci przez sądy działające m.in. w Radomiu. Egzekucji tych nigdy nie wykonywano publicznie i nie wydawano ciał zamordowanych rodzinom.
Dopiero w pierwszych dniach kwietnia 1940 r. Niemcy stanęli przed wyzwaniem wykonania pierwszej naprawdę masowej egzekucji. Chodziło o ofiary tzw. pacyfikacji hubalowskich, w ramach której wsie wspomagające oddziały "Hubala" zostały zniszczone, a blisko 700 ich mieszkańców straciło życie. Do więzienia w Radomiu przywieziono wówczas 141 aresztowanych mężczyzn, których skazano na śmierć i rozstrzelano właśnie na Firleju 4 kwietnia 1940 r. Na tablicy pamiątkowej znajdującej się przy tamtejszym pomniku można znaleźć nazwiska zamordowanych mieszkańców m.in. Gałek, Mechlina, Stefanowa, Huciska.
Firlej to miejsce martyrologii osób najróżniejszych narodowości i wyznań, z całej centralnej Polski. W dokumentach znaleziono ślady kilkudziesięciu egzekucji, które przeprowadzano przez prawie pięć lat. Ostatnia odbyła się 15 stycznia 1945 r., a więc w przeddzień zajęcia Radomia przez Armię Czerwoną.
Do dziś nie wiadomo, ile osób zostało zamordowanych na Firleju. W 1944 r. w całym Generalnym Gubernatorstwie została przeprowadzona przez Niemców akcja polegająca na niszczeniu masowych grobów przez specjalne komando, którego członkowie wykopywali ciała, polewali je ropą i palili. Szczątki rozsypywane były po okolicy.
Według niektórych historyków liczba ofiar zamordowanych na Firleju mogła sięgnąć 12-15 tys. osób. Powojenne śledztwo przeprowadzone przez Okręgową Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskiej wykazało, że potwierdzona w materiałach źródłowych minimalna liczba zamordowanych to ok. 6 tys.
Radomski Firlej to miejsce, które nadal kryje wiele tajemnic. Jedna z nich związana jest ze świadectwem uczestnika powojennych ekshumacji, prowadzonych na Firleju w latach 1945-47. Jak mówi historyk, mężczyzna osobiście uczestniczył w odsłonięciu zbiorowego grobu ok. 100 mężczyzn; zapamiętał, że wszystkie ofiary ubrane były w oliwkowo-zielone uniformy z biało-czerwonymi opaskami na rękawach. „Taki opis sugeruje, że być może mamy do czynienia z grupą powstańców warszawskich czy partyzantów wziętych do niewoli po bitwie w ramach akcji +Burza+”
W 1945 r., w związku z ekshumacjami, odbyły się na Firleju symboliczny uroczystości. W 1969 r. ustawiono trzy drewniane krzyże i rozpoczęto prace nad wzniesieniem pomnika ku czci poległych, którego oficjalne odsłonięcie nastąpiło w 1976 r. W 2005 r. pomnik został przebudowany, a następnie poświęcony przez ówczesnego biskupa radomskiego Zygmunta Zimowskiego. Od 1975 r. na Firleju znajduje się też cmentarz komunalny.
KESZ - rozmiar S - ukryty jest na skraju lasu naprzeciwko jednej z bram cmentarza