Seria „Zapomniane Perły” dotyczy dawnych, rozsianych po całym powiecie górowskim, ale nie tylko, majątków ziemskich, które sięgają swoim rodowodem niejednokrotnie kilkuset lat wstecz. Niektóre przedstawiane tu dawne dwory i pałace mogłyby zawstydzić niejedną ówczesną znaną rezydencję, jednakże okres swojej świetności mają już poza sobą. Ząb czasu okrutnie się z nimi obszedł. Wiele z pałaców pozbawionych właścicieli czy choćby gospodarza nieuchronnie chyli się ku upadkowi, a dawne parki wokół nich zarosły i zdziczały. Tylko nielicznym z dawnych rezydencji „udało się” i uzyskały drugą szansę na „dalsze życie”.
Po kilku podróżach zakończonych ściskiem serca, na widok stanu w jakim dawne majątki obecnie się znajdują, wybór tematyki stał się niejako imperatywem. I nie ma tu znaczenia czy to są dobra poniemieckie. To samo dzieje się z majątkami polskimi rozsianymi na wschodzie. Odchodzi w niepamięć kawał dziedzictwa kulturowego, które nie powinno być skazane na zagładę choćby z powodu obywatelstwa (jak jeszcze do niedawna bywało w związku z państwową i ideologiczną zachętą do niszczenia wszystkiego, co poniemieckie i będące świadectwem "klasowego ucisku"). Warto wiedzieć, że tylko nieliczne z nich padły ofiarą wojennej pożogi. Większość padła łupem powojennych grabieżców, bezmyślnej dewastacji, upływającego czasu, ludzkiej obojętności lub bezdusznych przepisów. Ten kawał historii należy do nas wszystkich. Za kilkanaście/kilkadziesiąt lat po wielu z tych majątków zapewne nie będzie śladu. W pełni zasłużyły na oglądnięcie a już z pewnością na „okeszowanie”. Spójrzmy więc razem, być może po raz ostatni, w ich puste „oczodoły” okien i rozbite „czerepy” dachów. Czasem niestety w miejsca po nich… Zapraszamy.
Wiklina [niem. Wikoline] to niewielka wioska leżąca wśród kompleksów leśnych na północ od Wąsosza w powiecie górowskim. Tereny podmokłe wokół miejscowości sprzyjały uprawie wikliny (na wschód od wsi), która jak widać odcisnęła się trwale w nazwie tej miejscowości. Chociaż staropolskie pochodzenie nazwy wskazuje na wieś... ulokowaną na surowym korzeniu.
Miejscowość powstała w okresie późnego średniowiecza jako leśna osada. W opisie z roku 1787 wieś była podzielona na dwie części: Górną i Dolną. Już w tym czasie w Wiklinie Górnej znajdował się pałac, folwark, młyn i dom gminny. Wiklina Dolna mogła pochwalić się wówczas jedynie folwarkiem i domami zagrodników i chałupników. Mieszkańcy obu części utrzymywali się z rolnictwa, gospodarki leśnej, browarnictwa i gorzelnictwa.
Właścicielami majątku w Wiklinie, których znamy z przekazów, byli: von Ferrentheil (1765), von Thierheim (1787), od 1814 r. rodzina Frank, w której rękach wiklińskie włości pozostawały do roku 1937. Ostatnim właścicielem był poseł (ambasador) w stanie spoczynku, były kapitan, Wolfgang Frank.
W południowej części Wikliny znajduje się zabytkowy zespół parkowo-pałacowy, ale zarówno dawny pałac, jego budynki gospodarcze i park są w fatalnym stanie.
Pałac w Wikinie, w którym umieściliśmy kesza, powstał w połowie XVIII w., a jego pierwszą przebudowę odnotowano w roku 1800. Nadano mu wówczas styl klasycystyczny. Sam budynek zyskał bryłę trzytraktową, dwukondygnacyjną, osadzoną na kształcie prostokąta. Elewacje zostały podzielone architektonicznie. Jeszcze dziś w dawnym wnętrzu zachowały się sale ze sklepieniami kolebkowymi oraz kominek i empirowy piec. Po stronie północnej pałacowych zabudowań urządzono park leśno – krajobrazowy.
Według spisu z roku 1937 do majątku w Wiklinie należało 343,04 ha ziemi, w tym: 181 ha ziemi ornej; 2,5 ha łąk; 13,6 ha pastwisk; 124,5 ha lasu; 7,5 ha parku; 1,5 ha ogrodu; 1,5 ha wody; 11,2 ha podwórza. Łączny dochód majątku wynosił 6840 marek. Do tamtejszych dóbr należała również gorzelnia (o której obecności przypomina jeszcze komin), hodowla bydła nizinnego, hodowla buhajów i źrebiąt.
Kesz to mały klipsiak zawierający certyfikaty dla znalazców i logbook. Dobrze wziąć ze sobą coś do pisania.
Źródło:
Kwartalnik Górowski, wiosna 1/2003, s. XIX
http://www.glogow.pl/okolice/powiaty/gorowskiaaa.htm