Skip to content

Pitaval: Lublin #5: przeklęta kamienica Multi-Cache

Hidden : 6/20/2019
Difficulty:
3 out of 5
Terrain:
1 out of 5

Size: Size:   micro (micro)

Join now to view geocache location details. It's free!

Watch

How Geocaching Works

Please note Use of geocaching.com services is subject to the terms and conditions in our disclaimer.

Geocache Description:


Przy ulicy 3 Maja 22 znajduje się murowana kamienica z początku XX wieku, teoretycznie jedna z wielu, jakie znaleźć można w centrum. Jednak ta konkretna kamienica posiada bardzo interesującą historię: w jej murach mieszkała cała mozaika dwudziestowiecznych mieszkańców Lublina. Wśród nich znajdziemy i przedwojennych bogatych żydowskich kupców, rodzinę powojennych działaczy komunistycznych, bohatera II wojny światowej, przedsiębiorców, architektów, fotografów i podwójnego mordercę. I ta ostatnia postać będzie nas najbardziej interesować.

Ale zanim do niej przejdziemy, wspomnijmy krótko o lokatorze mieszkania pod numerem 5, poruczniku Marianie Mokrskim, patronie jednej z lubelskich szkół oraz ronda przy ul. Zana. Porucznik Mokrski urodził się w 1915 roku. Maturę zdał w gimnazjum im. hetmana Zamoyskiego i został przyjęty na Wydział Morski Szkoły Podchorążych Marynarki Wojennej w Toruniu. W czasie II wojny światowej został bohaterem, gdy jako nawigator okrętu podwodnego ORP „Orzeł” umożliwił w 1939 roku ucieczkę jednostki z Tallina, gdzie została internowana.
Mokrski z pamięci (!) narysował mapę dna Bałtyku i cieśnin duńskich i przy pomocy tej mapy nawigował okręt na trasie Tallin – Anglia. Podróż do Anglii trwała 6 tygodni! W nagrodę porucznik dostał od dowódcy okrętu pochwałę i dwie ostatnie puszki ananasa – prawdziwy order czasów wojny. Do dzisiaj w londyńskim muzeum im. gen. Sikorskiego mapa ta jest przechowywana.
Niestety, szczęście porucznika, podobnie jak całego okrętu skończyło się w czerwcu 1940 roku, kiedy to ORP „Orzeł” nie wrócił z patrolu. Jako datę śmierci przyjęto datę, kiedy okręt miał wrócić do portu – 8 czerwca 1940 – i taka to data istnieje na symbolicznym nagrobku porucznika na cmentarzu przy ulicy Lipowej.

Ale wróćmy do mordercy.

Jest 25 marca 1957 roku. 9.30 rano. Z kamienicy przy 3 Maja 22 wypada młody człowiek, który krzyczy, że zamordowano jego rodziców. Po chwili w kamienicy roi się od milicjantów i dziennikarzy – otóż kilka dni wcześniej przy 3 maja 14 otwarto redakcję „Kuriera Lubelskiego” – tak więc dziennikarze mieli sensację na wyciągnięcie ręki. I nie mylili się – w najbliższych tygodniach nakład „Kuriera” sprzedawał się na pniu.

Ofiarami okazało się małżeństwo Gorzelów – dwoje długoletnich działaczy komunistycznych. Oboje doświadczeni przez powojenny los – ze względu na swoją działalność byli kilkukrotnie celem ataków antykomunistycznej partyzantki w swojej rodzinnej wsi. Już w 1945 pod osłoną oddziałów ORMO wyprowadzili się z rodzinnej wsi – Kozic pod Piaskami – i zamieszkali w Lublinie. Co więcej, do rodzinnej wsi wracali rzadko i nigdy, ale to nigdy, nie zostawali tam na noc.
Dodatkowego smaczku całej sprawie dodaje fakt, że Franciszka Gorzelowa znała się z Józefem Franczakiem „Lalkiem”, ostatnim z partyzantów (pochodzili z jednej wsi) – i to prawdopodobnie właśnie Franczak stał za przynajmniej częścią ataków na rodzinę Gorzelów.

Nic dziwnego więc, że pierwszą hipotezą śledczych była właśnie zemsta „ludzi z lasu” na działaczach komunistycznych. Hipoteza ta szybko upadła – obie ofiary zostały zabite przy pomocy młotka, co wskazywało raczej na pospolity mord. Co więcej, dość nieudolnie próbowano upozorować napad rabunkowy – z kieszeni jednaj z ofiar zniknęły pieniądze, ale jednocześnie morderca nie zdjął z ręki drogocennego zegarka ani nie ukradł portfela drugiej.

Zgon, zdaniem lekarza, nastąpił zaledwie kilkadziesiąt minut przed znalezieniem ciał, co sugerowało przedział pomiędzy 8mą a 9tą. 

W chwili znalezienia zwłok w mieszkaniu było dwoje domowników: Ryszard Gorzel, starszy syn Franciszki i Mieczysława oraz ich szwagierka, żona brata gospodarza. Podejrzane było to, że kobieta nic nie słyszała: ani odgłosów szamotaniny, ani jakiegoś chociażby pukania do drzwi – pojawiało się więc pytanie: jak morderca wszedł do mieszkania? Ciała odnalazł Ryszard, który pracujący jako mechanik w warsztacie przy ulicy Orlej, który przyszedł do domu na drugie śniadanie. Młody człowiek zeznał, że najpierw poszedł do kuchni, aby przygrzać sobie bigosu, a później zajrzał do sypialni rodziców, gdzie odnalazł ciała.

Jednak w jego zeznaniach szybko wykryto niespójności – wątpliwości śledczych wzbudził fakt, że wybiegając z domu starannie ominął wszystkie ślady krwi, czego raczej nie zrobiłaby osoba w szoku. Dodatkowo, śledczy zauważyli na ślady twarzy Ryszarda zadrapania, na jego odzieży drobiny krwi, które raczej nie powinny się tam znaleźć, zaś jego zeznania nie do końca pokrywały się czasowo. Podczas rewizji w warsztacie na Orlej znaleziono młotek, na którym znajdowały się ślady krwi ofiar. To ostatecznie pogrążyło Ryszarda Gorzela. 29 marca mężczyzna został aresztowany, a następnego dnia przyznał się do zamordowania rodziców.

Jaki był powód morderstwa rodziców? Miłość. Do kobiety Ryszard chciał ożenić się z Danutą, pracującą na poczcie jako telefonistka. Niestety dla niego, jego wyboru nie pochwalała matka. Z jakiegoś powodu nie lubiła nie tylko swojej niedoszłej synowej, ale także  jej rodziców (malarzu pokojowym i gospodyni domowej), których określała podobno jako „element niepewny klasowo z odchyleniem dewocyjnym”.

Danuta nalegała na ślub (kościelny!) jeszcze przed Wielkanocą, która wypadała pod koniec kwietnia 1957. Kiedy Ryszard poszedł porozmawiać z matką o ślubie, zamiast jej zgody dostał cios w twarz (stąd wzięło się zadrapanie). Niewiele myśląc chwyci za znajdujący się w sypialni rodziców młotek (który został tam po tym, jak dzień wcześniej naprawiał okno) i uderzył matkę kilka razy. Wybiegając z sypialni rodziców zderzył się z ojcem. Chcąc pozbyć się jedynego świadka uderzył ojca w głowę, a kiedy ten padł na ziemię, zaciągnął go do sypialni i tam uderzył w głowę jeszcze kilka razy.  

Jednak wygląda na to, że morderstwo musiało być zaplanowane, bo Ryszard wpadł na pomysł upozorowania napadu rabunkowego – musiał się jednak śpieszyć, bo w mieszkaniu ciągle była szwagierka. Opróżnił więc tylko portfel matki i wyrzucił rzeczy z szafy na podłogę, pozorując poszukiwanie kosztowności. Następnie owinął narzędzie zbrodni w gazetę i udał się do pracy. Młotek ukrył w warsztacie, w nadziei, że milicja go nie znajdzie. Starał się zachowywać naturalnie. Po dwóch godzinach uznał, że będzie podejrzane jeśli, jak co dzień, nie przyjdzie do domu na drugie śniadanie. Wychodząc zabrał z pracy klucz francuski (który potem zostawił w mieszkaniu, żeby zmylić śledczych).

Kiedy dotarł na miejsce, jego stryjenka już wstała. Poszedł do kuchni, ogrzał bigos, a następnie rozmawiając z krewną niby przez przypadek dostrzegł krew w przedpokoju, wpadł do sypialni rodziców, aby następnie wybiec na ulicę wzywając pomocy.

Proces Ryszarda Gorzela rozpoczął się 27 czerwca 1957 r. przed Sądem Wojewódzkim w Lublinie. 1 lipca 1957 r. Ryszard Gorzel został skazany na podwójną karę śmierci przez powieszenie oraz na pozbawienie praw publicznych i obywatelskich na zawsze. W ostatnim słowie oskarżony powiedział, że nie chciał zabić rodziców.

Rada Państwa nie skorzystała z prawa łaski.

Wyrok został wykonany 14 listopada 1957 roku na dziedzińcu więzienia mokotowskiego w Warszawie.

Jako ciekawostkę należy podac fakt, że Danuta wystosowała do sądu prośbę o zezwolenie na ślub z oskarżonym. Ponoć do końca nie wierzyła w jego winę i wciąż go kochała. Zgody nie uzyskała, zaś sąd w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że dziewczyna była moralnym współsprawcą tej zbrodni.


Teraz zajmijmy się keszem: stojąc na koordach początkowych jesteś przed bramą kamienicy, w której mieszkali Gorzel i Mokrski. Nad bramą znajdują się dwie daty, zapisane cyframi rzymskimi. 

Zapisz je cyframi arabskimi, a następnie dodaj do siebie. Powinieneś uzyskać czterocyfrową liczbę. Wynik zapisz jako ABCD.
Przykład, jeśli daty zapisane nad bramą kamienicy to 1900 i 2000, to w wyniku dodawania uzyskasz 3900.
Teraz udaj się w (B-D)(A+D)(C+C),A(A+C) metrów na azymut D(B+D)(A+C),(A+D)D. Uwaga: nawiasów nie mnożymy.
Tam szukaj kesza, a przy okazji - po drugiej stronie ulicy, tuż obok apteki mieścił się warsztat, w którym pracował Ryszard Gorzel. Idąc po kesz, podążałeś dokładnie jego śladami, od miejsca zbrodni aż po miejsce, gdzie ukrył narzędzie mordu.

W keszu znajduje się tylko logbook, koniecznie weź coś do pisania.

Miejsce w dzień bardzo zmugolone, miej oczy dookoła głowy. 

Proszę o niezamieszczanie zdjęć maskowania w logach.

Additional Hints (Decrypt)

zntarglx | zntargvp

Decryption Key

A|B|C|D|E|F|G|H|I|J|K|L|M
-------------------------
N|O|P|Q|R|S|T|U|V|W|X|Y|Z

(letter above equals below, and vice versa)