Skrytki „Było i minęło” dotyczą obiektów historycznych, które przestały istnieć albo całkowicie zmieniły swoje przeznaczenie.
Targowisko w mieście, które nie miało swojego centrum, było głównym placem, na którym dwa razy w tygodniu w dni handlowe (wtorek i piątek), spotykali się mieszkańcy Ostródy. Nazywane rynkiem, usytuowane było pomiędzy ulicami Czarneckiego (dzisiaj Czarnieckiego), PKWN (obecnie Piłsudskiego) i Gdańską (teraz Jagiełły).
Targ miał kształt czworoboku. Od ulicy Czarnieckiego ciągnął się rząd drewnianych, pomalowanych na zielono, zamykanych straganów zwanych „budkami”, które miały lady skierowane na ulicę. Okoliczni rolnicy sprzedawali w nich przede wszystkim mięso z uboju gospodarczego, powszechnie zwane rąbanką. Oczywiście, mięso było przedtem badane przez weterynarza. Za budkami było kilka rzędów zadaszonych ale otwartych straganów, na których można było nabyć warzywa, owoce, mleko i jego przetwory (twaróg, śmietanę i masło), bity drób i inne podobne artykuły. Głębiej był wolny plac, na który zajeżdżały furmanki z ziemniakami, kapustą a także z żywymi zwierzętami, takimi jak prosięta, gęsi, kury, kaczki i indyki.
Przy skrzyżowaniu Czarnieckiego i Jagiełły, w rogu rynku, stał oszklony lokal o sympatycznej nazwie „Kubuś” (ze względu na przeszklone ściany lokale te nazywano „akwariami”), gdzie serwowano przede wszystkim piwo z nalewaka. Szklane masywne kufle, po użyciu jedynie opłukiwano w blaszanej wanience, wbudowanej w ladę, w wodzie którą zmieniano kilka razy dziennie (czy na pewno?). Nikt wtedy zbytnio nie przejmował się higieną w takich lokalach. Oprócz napojów serwowano tam również kilka potraw takich jak tatar, bigos czy w miarę smaczne flaki. We wtorki i piątki z lokalu tego korzystali przede wszystkim mężczyźni, którzy handlowali na targowisku miejskim, opijając udane transakcje.
W latach 70. targowisko przeniesiono na ulicę Paderewskiego, tam gdzie obecnie stoi kościół św. Marcina. Na miejscu targu zbudowano trzy sklepy – tzw. blaszaki. W połowie lat 80. jeden z nich spłonął.