Historia legendy „złotego pociągu” sięga końcowego okresu II wojny światowej. Gdy losy wojny wydawały się być przesądzone, wycofujący się naziści rozpoczęli akcję ukrywania zrabowanych cennych przedmiotów w obawie przed nadciągającą Armią Czerwoną. Domniemany „złoty pociąg” miał być jednym ze składów, którym naziści wywozili najcenniejsze rzeczy z Wrocławia. Miał on składać się z 12 wagonów załadowanych skrzyniami wypełnionymi złotem i kosztownościami. Zawartość skrzyń miały stanowić m.in. depozyty wrocławskich banków, w których zgodnie z zarządzeniem ministerstwa finansów III Rzeszy z 1944 roku cała ludność Dolnego Śląska miała „zabezpieczyć” swoje oszczędności. Kosztowności były następnie zwożone na komendę główną policji (Polizeipräsidium) znajdującą się przy ul. Podwale. Według sporządzonej listy depozyty miały stanowić zawartość 56 metalowych skrzyń z wiekami uszczelnionymi gumą o masie od 50 do 200 kg, a także wiele mniejszych skrzyń drewnianych. Znajdujące się w nich złoto i kosztowności, zrabowane i wywożone z Wrocławia przez nazistów, były w pośpiechu ukrywane w obawie przed nadciągającą Armią Czerwoną.
Według legendy pociąg miał dotrzeć do Świebodzic i odjechać w kierunku Wałbrzycha, jednak skład nigdy do tego miasta nie dotarł. W trakcie podróży w kierunku Wałbrzycha „złoty pociąg” miał zostać zatrzymany, a jego niemiecka obsługa wymordowana i zastąpiona esesmanami. Okolice Wałbrzycha położonego w pobliżu Gór Sowich miały być idealnym miejscem ukrycia dóbr zgromadzonych przez hitlerowców, którzy ostatkiem sił próbowali się bronić przed Armią Czerwoną. Według różnych wersji legendy pociąg mógł zostać ukryty w niedokończonym kompleksie Riese (niem. „olbrzym”) składającym się z sieci podziemnych tuneli pośpiesznie budowanych przez nazistów pod koniec II wojny światowej. Prawdopodobnie naziści planowali w nim utworzenie nowej kwatery głównej Adolfa Hitlera na zamku Książ. Jako miejsce ukrycia wskazywano górę Sobiesz pod Piechowicami lub też okolice zamku Książ. Tadeusz Słowikowski uważa, że wjazd do tunelu znajdował się za wiaduktem, który po ukryciu pociągu we wnętrzu wzgórza został wysadzony, a Bogusław Wołoszański jako miejsce ukrycia pociągu wskazuje na podwałbrzyskie najdłuższe w Polsce tunele kolejowe, z których jeden był przeznaczony dla pociągu-kwatery Adolfa Hitlera.
Pod koniec wojny kopalnia „Herman” została przekształcona w schron przeciwlotniczy, a podziemia zamku Książ zostały zamienione w sieć tuneli o nieznanym przeznaczeniu[9]. Cel budowy tak złożonego podziemnego kompleksu nie został do końca poznany, mógł on jednak spełniać również rolę miejsca ukrycia pociągu. 5 maja 1945 roku mieszkańcy dzisiejszego Wałbrzycha otrzymali zakaz opuszczania domów oraz nakaz zasłonięcia okien. Według legendy prawdopodobnie wtedy naziści postanowili przy najwyższych środkach ostrożności przetransportować wagony w wyznaczone na ten cel miejsce.
Wałbrzyski „złoty pociąg” miałby przypominać „węgierski złoty pociąg”, który pod koniec kwietnia 1945 roku wyjechał z Budapesztu a został odnaleziony 11 maja 1945 roku przez jednostki amerykańskie w Tunelu Tauryjskim w pobliżu Böckstein w Austrii. Odnaleziony węgierski skład liczył 24 wagony załadowane kosztownościami zrabowanymi przez nazistów zamożnym Węgrom pochodzenia żydowskiego głównie zamordowanym w KL Auschwitz. Znajdowały się w nim skrzynie wypełnione złotymi obrączkami i świecznikami, diamentami, biżuterią, a także ponad 1200 cennych obrazów. W trakcie podróży część wagonów tego pociągu zaginęła.
Źródło: wikipedia.org
O „Złotym Pociągu” słyszał chyba każdy z nas i nie jest żadną tajemnicą, że każdego ten temat interesuje, bowiem jest to naprawdę ciekawa i zagadkowa sprawa. „Złotego Pociągu” szukano w wielu miejscach. Najpierw na 60 kilometrze linii kolejowej Wrocław – Jelenia Góra, potem na jej 65 kilometrze, a później jeszcze na łąkach niedaleko Książa. Były również domniemania, że „Złoty Pociąg” może być ukryty gdzieś w kompleksie Riese. Nigdzie jednak nie natrafiono na ów pociąg. A więc rodzi się pytanie, czy „Złoty Pociąg” rzeczywiście istnieje i gdzieś głęboko stoi zasypany ziemią, czy jest to tylko legenda, a sprawa pociągu została nagłośniona tylko po to, aby zareklamować Wałbrzych i Dolny Śląsk?
Niech każdy z Was wyrazi swoją opinię w logu! :)
Kesz to okągły, metalowy pojemnik. Zawiera logbook, ołówek, certyfikaty dla najszybszych oraz kilka drobynch fantów. Proszę odkładać pojemnik dokładnie w to samo miejsce, tak aby nie był widoczny. Przy podejmowaniu proszę zachować również należyte bezpieczeństwo. Obchodź się z keszem jak ze swoją własnością!
Kesz znajduje się zdala od czynnej linni kolejowej i nie ma potrzeby wchodzenia na tory!
Powodzenia :)