Skip to content

Babcia i Dziadek Mystery Cache

Hidden : 1/21/2019
Difficulty:
5 out of 5
Terrain:
2 out of 5

Size: Size:   micro (micro)

Join now to view geocache location details. It's free!

Watch

How Geocaching Works

Please note Use of geocaching.com services is subject to the terms and conditions in our disclaimer.

Geocache Description:


Babcia i Dziadek

Kesza tego dedykuję moim babciom i dziadkom – zarówno tym z Bydgoszczy (wcześniej mieszkającym w Broniewie), jak i ze Złotnik Kujawskich. Ten wyjątkowy i niezbyt oryginalny hołd należy im się za to, co dla mnie zrobili. Niewątpliwie babcia i dziadek mieli duży wpływ na moje życie, nauczyli jak postępować w trudnych chwilach, odróżniać dobro od zła, ale przede wszystkim – wspierali, czasami nawet bronili mnie przed swoimi dziećmi, czyli moimi rodzicami. Takiej życzliwości doświadczył zapewne każdy z Was. Stąd pomysł by poświęcić kesza babciom i dziadkom, hołd ten niech będzie swego rodzaju pomnikiem wszystkich babć i dziadków na świecie!

Pozwólcie, że przy okazji trochę powspominam. A jest co. I przepraszam, że być może zanudzę Was swoimi opowieściami, ale czuję potrzebę przedstawienia Wam kilku historii z mojego życia.

Będąc dzieckiem spędzałem mnóstwo czasu z babciami i dziadkami. Uwielbiałem ich odwiedzać, mimo, iż mieszkałem stosunkowo blisko. Niesamowitą frajdę sprawiały mi wspólne wyprawy z dziadkiem na ryby. Wstawaliśmy o poranku, dziadek sadzał mnie na swojego komara i jechaliśmy kilkanaście kilometrów, najczęściej do Pturka. Nie były to jakieś nudne chwile. Nie przypominam sobie, by dziadek nakazywał zachowywać ciszę. Wręcz przeciwnie – często graliśmy w jakieś gry, które musieliśmy przerywać, gdy spławik się zanurzał. Jak byłem już starszy to dostałem swoją wędkę. Pamiętam, gdy pewnego razu (a wiało wówczas niemiłosiernie) wziąłem zamach, zarzuciłem wędkę – a haczyk zaczepił się o jakiś kamyk w pobliżu brzegu – nie byłem w stanie wygrać z wiatrem. Dziadek musiał wchodzić do wody. I gdy podniósł kamień z haczykiem to zobaczył coś błyszczącego. Była to moneta – jak się później okazało z XIX wieku. Znaleźliśmy skarb – mały, ale jednak. Przez ten wiatr zyskaliśmy coś cenniejszego niż rybki na obiad. A o znalezisku nie powiedzieliśmy ani babci, ani rodzicom – nikomu. Dopiero po latach mama znalazła monetę w mojej szufladzie. Mam ją do dziś, i nadal nie mam pewności czy dobrze robiliśmy nie mówiąc o tym nikomu.

Uwielbiałem opowieści babci i dziadka. Babcia opowiadała mi bajki na dobranoc – szczególnie lubiłem legendę o tym dlaczego woda w morzu jest słona. Natomiast dziadek gawędził różne interesujące historie z życia, z przeszłości. Niezwykle cenne były dla mnie wspomnienia z okresu II wojny światowej. To były straszne czasy. To między innymi od babci i dziadka dowiedziałem się o obozie żydowskim w ich wsi. Byli świadkami ciężkiej pracy Żydów przy budowie drogi. Widzieli, w jakich warunkach muszą żyć, jak są wręcz głodzeni. Ponadto dziadek często opowiadał o bandytyzmie Niemców. Oni nie mieli żadnych oporów, by poniżyć, zniszczyć niewinnych ludzi. Bez skrupułów zabierali im dobytek całego życia, rekwirowali nawet podstawowe przedmioty codziennego użytku (np. narzędzia ogrodnicze, sztućce, czy ubrania), wsie demolowali doszczętnie, nie mieli przed tym żadnych oporów. To były okropne lata, nieraz robiło mi się (i nadal robi) przykro, że moi przodkowie doświadczali tego. Lecz te rygorystyczne czasy nauczyły naszych przodków czegoś, co w naszych warunkach jest często zaniedbywane: szacunku do życia!

No dobra, zostawmy te mało przyjemne wspomnienia.

Wspaniałe były zawsze wakacje u babci. To było coś wyjątkowego. Spacer po łące, wyprawa na ryby (o czym już pisałem), zabawa na podwórku przy klatce z nutriami, zabawa w chowanego w ogrodzie porzeczkowym, obiad wakacyjny pod chmurką z kurami (o tym szerzej za chwilę), podlewanie grządek warzywnych, a w deszczowe dni tarzanie się w błocie – tych wspomnień nikt mi nie zabierze, one pozostaną we mnie na całe życie. Szkoda, że mało które dziecko w dzisiejszych czasach doświadcza takich wakacji. Nie zapomnę, jak kiedyś, razem z bratem, nabraliśmy babcię w trakcie obiadu. Pewnego dnia powiedzieliśmy, że chcemy zjeść rosół na schodach przed domem. Babcia rozłożyła nam kocyk i sobie usiedliśmy. Ale rosół, a szczególnie lane kluski wyjątkowo nam nie smakowały. I babcia o tym dobrze wiedziała, ale przecież nie chciała nas otruć. Jednak za każdym razem zjadaliśmy tylko zupę, zostawiając kluski w talerzu. Jakież było zdziwienie babci, gdy tamtego dnia zobaczyła, że siedząc na schodach zjedliśmy wszystko! „I co? Zasmakowało?” – zapytała. „Yhmmm” – odpowiedzieliśmy nieśmiało. Nie wspomnieliśmy, że te kluski faktycznie smakowały, lecz… chodzącym po podwórku kurom! Ale mieliśmy frajdę, gdy zobaczyliśmy, jak rzucany przez nas pokarm kury aż wyrywały sobie smiley Jednak w ten sposób się wkopaliśmy, bo w kolejnych dniach musieliśmy już zjadać przygotowany przez babcię rosół razem z kluseczkami. Oczywiście po latach przyznaliśmy się do wybryku. Babcia się śmiała, że tak dała się nabrać. Ale miała satysfakcję, że w końcu też przekonaliśmy się do jej kluseczek, za którymi dziś bardzo tęsknię.

Zresztą na dworze robiliśmy nie takie numery. Wycieranie brudnych rąk w suszące się na słońcu pranie, zrywanie zielonych truskawek (bo zielone są niedobre i trzeba je wyrzucić), chowanie dziadkowi kłódki od parownika, zaplątanie łańcucha z wiadrem do studni, nie mówiąc już o złamanych grabiach, odrapanym tynku, porozrzucanym sianie po całym podwórzu, a nawet zabarykadowaniu drzwi do wychodka – to tylko niektóre z wybryków, za które przepraszam. Ale to były cudowne czasy i za to Was, Babciu, Dziadku, bardzo kochamheartheartheart

N 53 09.??? E 18 06.???


Additional Hints (Decrypt)

zrgel qjn

Decryption Key

A|B|C|D|E|F|G|H|I|J|K|L|M
-------------------------
N|O|P|Q|R|S|T|U|V|W|X|Y|Z

(letter above equals below, and vice versa)