Jelenie Skały
Bardzo przepraszam wszystkich. Pierwszy raz zdarzyło mi się kesza założyć spontanicznie, z samej racji, że trafiłam w takie miejsce.
Ale jak tu się znajdziecie, to zrozumiecie i wybaczycie moją niecierpliwość. Tak, niecierpliwość, bo chciałam, by kesz pojawił się tu i teraz, już, natychmiast. I żeby od razu był znajdowany, bo miejsce takie fajne.
I spełniło się wszystko... Łącznie z tym znajdywaniem. A było to tak...
Celem wędrówki było Wolframowe Źródło, położone trochę powyżej Jelenich Skał. W plecaku miałam zapasowy pojemnik, na wypadek gdyby,,, czyli na wszelki wypadek.
No a w drodze powrotnej, a właściwie takiej naokolnej napotkaliśmy drogowskaz na punkt widokowy na Jelenich Skałach. Wiadomo, że tam skręciliśmy.
Szlaki i drogi puste, mozolna droga pod Skały tym bardziej bezludna.
W spokoju podziwialiśmy widoki i tam zapadła decyzja, by pojemnik „na wszelki wypadek” użyć do spontanicznego kesza.
Miejsce już wybrane, tylko go wmontować, a tu dziwny odgłos nagle dał się słyszeć wśród drzew. Ktoś tu jedzie samochodem? - myślę sobie - quadem?
Na ścieżce poniżej (jedynej prowadzącej do skał) wąskiej i stromej pojawiły się dwa motory. Przybysze się grzecznie się przywitali, rumaki dwukołowe pozostawili wśród drzew i poszli podziwiać widoki ze skały. A my spokojnie dokończyliśmy swój plan, myśląc, że wszyscy zajęci byli rozglądaniem po okolicy. I poszliśmy sobie w dół.
Wyszliśmy na porządną leśną drogę i skręciliśmy w prawo, w stronę Kwieciszowic. Po jakimś czasie dwa motory dogoniły nas. Pierwszy z nich zwolnił przy nas i uśmiechnięty motocyklista poprosił o dodanie atrybutu do kesza- „można dotrzeć na motorze” !
Znaczy znalazł! Czy to był FTF?
Oto nasza historia zakładania kesza. Teraz poprosimy o Wasze historie znalezienia. Dobrej zabawy i podziwiania widoków.